Następnego dnia wstałam i przetarłam zmęczone oczy. Lisa wstała wcześniej, bo gdy spojrzałam na łóżko już jej tam nie było. Mało ze sobą rozmawiamy,ale nie mam nic do niej. Była bardzo energiczna i szalona,ale tworzyła dzięki temu wspaniałe dzieła.
Miałam dzisiaj trochę swobodniejszy dzień, bo tylko 1 trening. Szybko się przebrałam i spakowałam rzeczy to torby. Wyszłam z pokoju i poszłam na zajęcia. Byłam wcześniej, żeby tym razem się nie spóźnić.
Weszłam do sali i zaczęłam się rozciągać. Nagle weszły dziewczyny i do mnie podbiegły.
-Aaaaa..., nie mogłyśmy cię znaleźć wczoraj, a chciałyśmy z tobą pogadać.-powiedziała jedna z dziewczyn
-Ale o czym? -spytałam ze zdziwieniem.
-O Justinie!-odparła- Tak w ogóle jestem Alison, a to jest Bella.-dodała
-Megan, ale mówią mi Meg.-odparłam- Ale jak o Justinie?-spytałam
- No wczoraj byłaś z nim przed treningiem i cię zagadał.-powiedziała Bella.
-Aaaa... to! Ale to nic nie znaczyło, my tylko gadaliśmy o tańcu. -odparłam
-Ale rozmawiałaś z nim, a to jest najprzystojniejszy, najfajniejszy i najlepszy tancerz na świecie.-powiedziała Alison.
-Dajcie spokój! On? Najlepszy? Hahaha...- zaśmiałam się
-A ty nie jesteś jego fanką?-spytała Bella
-Fanką? Jego? Hahaha... nie! Oczywiście, że nie! A wy jak widzę tak.-odparłam
-A co fanką? Kogo fanką?-do sali wszedł Justin, a Alison i Bella zaczęły piszczeć.
-AAaaaaa!
-Ohh....-przewróciłam oczami i zaczęłam dalej się rozciągać.
-Hej Justin!-powiedziały równocześnie.- Co tam u ciebie Justin?-spytały.
-Dobrze, a wy się nie rozciągacie?-spytał
-No jasne, że tak!-odpowiedziały i zaczęły ćwiczenia,ale nadal wpatrywały się w Justina.
-Hej Meg!-powiedział i uśmiechnął się do mnie.
-Hej!-odpowiedziałam i odwróciłam wzrok.
-Dobra robota dziewczyny, oby tak dalej.- lekko zawstydzony powiedział i wyszedł z sali.
-Dlaczego go tak potraktowałaś?-spytała Bella.
-Ale jak?-spytałam
-No tak sucho. Widać było, że chce z tobą pogadać.-powiedziała Alison.
-Nie mamy o czym gadać, a po za tym muszę trenować.-odparłam- Cicho, bo trener idzie.
Trening był naprawdę męczący, myślałam, że będzie łatwo, ale jak widać się myliłam. Jeden trening jest bardziej męczący od dwóch czy trzech.
Po treningu poszłam do pokoju się umyć, a potem poszłam się przejść na dół do recepcji. Nagle poszedł do mnie Justin.
-hej!
-Hej!-odpowiedziałam
-Czemu mnie unikasz?-spytał
-Ja? Ja cię nie unikam, ja unikam problemów.-odpowiedziałam
-To ja jestem problemem?-spytał
-Nie, ale nie chce się narażać. Zależy mi na tym stypendium, a plotki o nas raczej mi nie pomogą.-dodałam
-Aha, ale ja chce z tobą rozmawiać.-odparł
-Ja też, ale...
-Aaaaaa.... Meg!-nagle za mną pojawili się chłopaki.
-Hej! Co wy tu robicie?-spytałam zdziwiona, a Sam ze szczęścia mnie, aż podniósł.
-Jak to co? Dziś jest dzień odwiedzin, więc jesteśmy.- odpowiedział Marco.
-A gdzie Tara?-spytałam i przytuliłam resztę.
-Nie mogła przyjechać, bo dostała się do jakieś szkoły i teraz uczy się malować.-odpowiedział Marco.
-Aha, szkoda. -odpowiedziałam i posmutniałam
-A to kto?-spytał Sam spoglądając na Justina.
-Yyy... to jest Justin Bieber. Nauczyciel tańca w tej szkole i piosenkarz.-odpowiedziałam
-Znam go z telewizji, ale nie wiedziałem, że tu uczy.-powiedział Lucas.
-Justin to są Marco, Lucas i nasza gwiazda Sam. - powiedziałam pokazując na każdego palcem.
-Siema!-odpowiedział Justin i podał każdemu rękę.
-O starym, ty to masz pewnie tutaj powodzenie.-powiedział Sam.
-Hahaha..., no trochę.-powiedział Justin
-Ale nie u wszystkich!-dodałam
-Właśnie! Wasza koleżanka chyba mnie nie lubi.-odpowiedział Justin
-Lubi, lubi, ale ona taka jest. Za szybko nie ufa ludziom.-powiedział Marco.
-Hahaha... dosyć gadania o mnie, bo się obrażę.-odpowiedziałam
-Widziałaś filmik?-spytał Lucas.
-Nie przepraszam, ale nie miałam kiedy.-odpowiedziałam
-Meg, co dzisiaj robisz?-spytał Marco.
-Mam wolne.-odpowiedziałam
-To choć z nami potańczyć.-powiedział Marco - A Lucas jak zwykle to nagra. Jak za dawnych czasów.
-Okej. -odpowiedziałam
-Justin może chcesz iść z nami?-spytał Sam.
-Nie chcę się narzucać.-odparł
-On pewnie i tak nie ma czasu. Sami wiecie, fanki i te sprawy.-dodałam
-A właśnie, że mam czas. Idziemy?odparł Justin i ruszył za nami.
Poszliśmy do parku, a tam jak zwykle dziewczyny piszczały na widok Biebera, ale Sam się z tego cieszył, bo korzystał z tego, że go zna i podrywał laski. Było zabawnie, szatyn się wyluzował, a gdy fanki do niego podbiegały spoglądał na mnie i mówił do dziewczyn: "Przepraszam, ale jestem teraz z przyjaciółmi i nie mogę rozmawiać". Zdziwiło mnie to, ale bawiliśmy się dalej.
Chłopaki jak zwykle łaskotali mnie i wymyślali nowe ruchy. Szatyn śmiał się i wariował razem z nami. Po 2 godzinnych tańcach poszliśmy coś zjeść do pobliskiej knajpy, a tam wspominaliśmy dawne czasy. Justin nic nie mówił, tylko przyglądał się mi i uśmiechał.Odprowadziliśmy chłopaków na autobus, a potem sami wróciliśmy do szkoły. Przed drzwiami zatrzymałam się i spojrzałam na brązowookiego szatyna.
-Co?-spytał Justin-Aaa... mam tu poczekać, żeby nie było plotek?-spytał
-No chyba mnie rozumiesz? Lubie cię, ale lubię też tą szkołę.
-Rozumiem. Ale poczekaj na mnie u góry pod pokojem. Chce ci coś powiedzieć.
-To powiedz teraz.
-Teraz nie mogę, bo może ktoś usłyszeć.
-Aha, okej.
Weszłam do szkoły i przeszłam obok recepcji. Kobieta za biurkiem tylko zerknęła, a za chwilę znów wpatrywała się w monitor. Stanęłam obok drzwi do pokoju i czekałam. Justin przyszedł chwilkę po mnie i stanął przede mną.
-No i co chciałeś mi powiedzieć?-spytałam
-To.- pocałował mnie, ale nie w policzek, tylko w usta.
Na chwilę odleciałam, ale zaraz go odepchnęłam, weszłam do pokoju i zatrzasnęłam drzwi.
-Meg!-krzyknął
-Odejdź! To nie mogło się stać! To się nie wydarzyło! Zapomnij o tym i o mnie!-odpowiedziałam i łza zaczęła mi spływać po policzku.
Chwilę stał przy drzwiach i pukał, ale po jakimś czasie poddam się i odszedł. Na szczęście Lisy nie było w pokoju. Szybko poszłam się umyć, pod prysznicem nie mogłam przestać myśleć o pocałunku. Płakałam, bo to może zepsuć całą moją pracę i mogę zostać wyrzucona. On jest nauczycielem i to nie mogło się stać. Nienawidzę go za to co zrobił. Przebrałam się i wskoczyłam do łóżka. Wtedy do pokoju weszła Liss, ja udawałam, że śpię, żeby nie zadawała pytań. Stanęła nade mną i spojrzała czy śpię. Poszła się umyć i zaraz tak jak ja poszła spać.
ale boskie ;p ^.^
OdpowiedzUsuńomg! zajebiste aż miałam motylki w brzuchu hihi pisz dalej kocham twój blog <3
OdpowiedzUsuńmegaaaaaa megaaaaa boooooooskie !!!!!!!!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńczekam następny <3
najlepszy to był pocałunek <333333333333333
wooow <3 kocham ten blog i podziwiam Cię za to że potrafisz tak pisać gratulacje ;) rozwijaj sie tak dalej a bedzie dooobrze ;dd
OdpowiedzUsuńjejejeej cudowny post!!! <333 dosyć szybko się rozkręca Justin,ale to też fajnie :) Już chcę kolejny!/ N
OdpowiedzUsuń