Translate

wtorek, 26 marca 2013

Rozdział 8

     Pierwszy dzień ostrej nauki. Boję się, ale cieszę się, że tu jestem.
Wstałam, ubrałam się i spakowałam ciuchy na treningi. Lisa miała później zajęcia, więc jej nie budziłam. Szybko wyszłam z pokoju i kierowałam się w stronę sali. Nie musiałam długo szukać, bo wczoraj przechodziłam koło niej kilka razy i zapamiętałam gdzie jest. W przebieralni dziewczyny gadały ciągle o Justinie, a ja nie wiedziałam co one takiego w nim widzą.  Przebrana weszłam na parkiet i ustawiłam się w szeregu. Do sali weszli wszyscy nauczyciele, włącznie z panem Bieberem.
Wszystkie dziewczyny zaczęły wariować i skakać z radości. On uśmiechał się tylko i rozglądał, jakby czegoś szukał. Spojrzał na mnie i zrobił tą swoją minę, na którą każda by poleciała i puścił oczko.
Odwróciłam wzrok i słuchałam nauczycieli.
-Wszyscy cisza!-krzyknął jeden z trenerów by uciszyć dziewczyny.-Rozdzielimy was na grupy.
Ja, dwie dziewczyny i trzech chłopaków mamy trenera, pana Shane'a. Wyglądał na bardzo ostrego, więc trochę się przestraszyłam.
Szybko rozdzielili resztę, dziewczyny, które trafiły do grupy Justina były podekscytowane i nie mogły przestać się cieszyć.
Zajęcia były męczące i nie myliłam się co do nauczyciela, bo był bardzo, ale to bardzo wymagający.
Potem się przebrałam i poszłam na stołówkę. Wzięłam tackę, nałożyłam sobie kanapkę z pomidorem i herbatkę, po czym zaczęłam szukać miejsca.
-Jak pierwsze zajęcia?-spytał Justin, siadając koło mnie.
-A ty nie powinieneś siedzieć z nauczycielami?-spytałam
-Nie, ja nie muszę.-odparł
-Aha...-powiedziałam i opuszczając wzrok zaczęłam jeść.
-To jak pierwsze zajęcia?-powtórzył pytanie.
-Dobrze-odpowiedziałam i popiłam herbatą.
-Widzę, że zbytnio za mną nie przepadasz.-odparł
-Czemu tak sądzisz?-spytałam
-Bo inne dziewczyny szaleją za mną i starają się być jak najbliżej mnie, a ty mnie unikasz i nie zwracasz na mnie uwagi.
-To mam się zachowywać jak wariatka i piszczeć, mdleć i skakać, gdy tylko cię zobaczę?
-Nie, oczywiście, że nie. Ale interesuje mnie dlaczego jesteś inna.
-Nie wiem. Ale to że jesteś przystojny i fajnie tańczysz, nie oznacza, że jesteś lepszy.-dodałam- Są tu ludzie, którzy tak samo jak ty ciężko pracują.
-Mmm... jestem przystojny?-spytał drażniąco.
-Nie o to mi chodziło.
-Nic na to nie poradzę, że jestem sławny i że dziewczyny mnie uwielbiają. Nie czuje się lepszy, kocham to co robię i chce się tym dzielić z innymi.
Chciałam go przeprosić, że na niego tak naskoczyłam, już miałam coś powiedzieć, gdy nagle tłum dziewczyn podbiegł do stolika i zaczęły zagadywać Justina. Nie widziały mnie w ogóle, a on nawet nie spostrzegł się kiedy odeszłam.
Wróciłam do pokoju, żeby się umyć, bo za godzinę miałam kolejne zajęcia. Lisa była już na zajęciach i pokój był pusty.
Przebrałam się w nowe ciuchy i poszłam na zajęcia. Miałam jeszcze pół godziny, więc włożyłam słuchawki do uszu i na korytarzu wymyślałam nowe ruchy, tak jak to robiłam z chłopakami.
Nagle zobaczyłam Justina opartego o ścianę i śmiejącego się pod nosem.
-Ile tu już stoisz?-spytałam
-Oj długo.-odparł i kiwnął głową.
-Co cie tak śmieszy?-spytałam
-No, bo twoje ruchy..
-Co?-przeszkodziłam mu.-Co z nimi nie tak?-spytałam
-No z nimi nic, są świetne, ale ty...
-Co ja?
-Masz bardzo dziwną postawę i nie potrafisz utrzymać ciała stabilnie.
-O co chodzi?-spytałam
-Bo gdy z jednego ruchy przechodzisz w drugi strasznie się chwiejesz, jakbyś miała zaraz upaść.-odparł i zaczął się do mnie zbliżać
-Dlatego tu jestem, by się tego nauczyć.-dodałam i usiadłam pod ścianą.
-No, ale chyba nie jesteś zła?-spytał i usiadł koło mnie.
-Nie, dobrze wiedzieć co się robi źle, by to poprawić i robić coraz lepiej.-dodałam
-Czemu uciekłaś ze stołówki?
-Byłeś zajęty, a ja i tak musiałam iść się odświeżyć, przed kolejnymi zajęciami.
-A wiesz, że się już zaczęły?
-Co?
-Zajęcia, już trwają.-dodał
-O nie!-spojrzałam na zegarek, spóźniłam się 10 min.- Tak byłam zamyślona tańcząc, że straciłam poczucie czasu.
Wleciałam do sali jak oparzona. Trener zmierzył mnie wzrokiem i przerywając zajęcia podszedł do mnie.-
-Zajęcia zaczęły się 10 min temu. Gdzie byłaś?-spytał z groźną miną.
-Ja...
-Była ze mną.-Do sali wszedł Justin, a  dziewczyny zrobiły ogromne oczy.-Zagadałem ją i się spóźniła, bardzo pana przepraszamy.-dodał
-Czy to prawda?-spytał się mnie nauczyciel.
-Yyy... tak, przepraszam.-odpowiedziałam
-Dobrze, więc stań przy drabinkach i rozciągnij się, potem spróbuj nadążyć nad resztą.
-Dobrze.-powiedziałam i podbiegłam do drabinek.
Justin uśmiechnął się do dziewczyn i wyszedł.
Trudno mi było nadążyć, ale jakoś przetrwałam i po zajęciach jeszcze raz poszłam przeprosić trenera.
Bardzo zależało mi na tym stypendium, więc nie mogłam się narażać, a tym bardziej temu nauczycielowi. Wyszłam z sali, a Justin złapał mnie za nadgarstek i odciągnął na bok.
-Co robisz?-spytałam
-Uratowałem cię, więc jak mi się odwdzięczysz?-spytał
-Hyymmm..., podziękuję ci, a na pożegnanie pierwszy i ostatni raz się do ciebie uśmiechnę. Zgoda?-spytałam
-Na początek uśmiech dobry, ale za to co zrobiłem, zasługuję na coś... coś lepszego.-odparł
-Hyymm..., dobra to nie wiem co. -odpowiedziałam
-Umów się ze mną.-dodał
-Hahah... jestem uczennicą, a ty nauczycielem, a po drugie to i tak nie umówiłabym się z tobą.-odpowiedziałam
-Ojj, daj spokój, dlaczego.?-spytał
-Bo nie!-odparłam i ruszyłam w stronę pokoju.
-Bo powiem trenerowi prawdę.
-Uhhh... no dobra, ale to nie randka.-odpowiedziałam
-No dobra- powiedział przewracając oczami.
-A wiesz co? Ja mam lepszy pomysł
-Jaki?-spytał ze zdziwioną mina.
-Spotkam się z tobą, ale na treningu. Nauczysz mnie tego... co ty tam mówiłeś...-odpowiedziałam machając rękoma.
-Dobrze, jutro?-spytał.
-Nie, dzisiaj. Na dachu.-odpowiedziałam
-Na dachu?-spytał zdziwione-Okej, będę o 16.
-Okej.
Poszłam do pokoju się przebrać i czekałam na Liss.
-No hej, ja wychodzę.-odparłam i wstałam z łóżka.
-Ale gdzie?-spytała.
-Na trening z Justinem.-odparła.
-Ale ty nie masz podobno z nim zajęć.-powiedziała ze zdziwieniem
-No tak, ale prosił o spotkanie, a trening mi się przynajmniej opłaca.-odparłam.
-Czyżbyście..? No wiesz.spytała drażniąco.
-Nie! Nigdy.-dodałam
-Taaa... jasne... hahaha-zaśmiała się- To baw się dobrze na tym "treningu"-powiedziała sarkastycznie.
 Przewróciłam oczami i wyszłam. Poszłam na dach i włączyłam muzykę. Zaraz potem wszedł Justin.
Nie słyszałam go i zaczęłam się rozciągać. Zrobiłam skłon i wtedy się odezwał
-No, no... weszłem w znakomitym momencie.-odparł i złapał się za głowę, poprawiając włosy.
-Mówi się wszedłem, a po drugie, nie napalaj się, tylko zaczynamy.-dodałam
-Tak więc rozciąganie..
-To już mamy za sobą, także co dalej-przerwałam mu.
Włączył spokojną muzykę, podszedł do mnie od tyłu i złapał mnie za biodra.
-Co robisz?-spytałam.
-Spokojnie, nic ci nie zrobię.-odparł.
-Tylko wiesz... nie wyobrażaj sobie za dużo...
-Za takiego mnie masz?-spytał lekko oburzony.
-Nie, ale...- powiedziałam zawstydzona
-Spokojnie, żartowałem.-przerwał mi i wrócił do ćwiczeń.
    Trenowaliśmy równowagę i zaufanie. Twierdził, że nie ufam własnemu ciału i boję się robić kolejny krok.
Na początku go nie rozumiałam i twierdziłam, że się myli, ale po ćwiczeniach o wiele lepiej mi się tańczyło.
Justin zachowywał się normalnie, od takiej strony go jeszcze nie widziałam. Może się myliłam i on nie jest taki zły, ale nie chciałam zmieniać zdania zbyt szybko. Ćwiczyliśmy do późna, potem  zamówił pizze i jedząc wpatrywaliśmy się w zachodzące słońce. Starał się mnie rozśmieszyć i poznać. Zadawał dużo pytań, ale na razie nie chciałam by wiedział o mnie wszystko. W końcu byłam biedna i niezbyt lubiana. Nie odpowiadałam na wszystkie, przy niektórych zmieniałam temat. Zrobiło się ciemno, więc postanowiłam wrócić do pokoju.
-Ja już idę-powiedziałam i podniosłam swoje rzeczy.
-Dlaczego?-spytał-Zostań jeszcze.
-Nie mogę, jutro trening i muszę się wyspać.-odparłam i otworzyłam drzwi.
-Poczekaj, idę z tobą.-dodał
-Nie, poczekaj tu chwilę. Nie chce by ktoś zobaczył nas razem.
-Dlaczego?
-Bo jesteś nauczycielem, a ja uczennicą. Nie chce by były plotki. Nie chce podpaść.-odpowiedziałam
-Aha..-posmutniał i opuścił głowę.
-Co się stało?-spytałam
-Nie nic, idź! Poczekam
-Dzięki za trening, na prawdę mi pomogłeś.
-Spoko.-lekko się uśmiechnął.
     Wróciłam do pokoju, Lisa już spała, a może udawała, ale nic nie powiedziała. Poszłam się umyć i przebrać, a potem poszłam spać.

6 komentarzy:

  1. z fajnej strony wszystko przedstawione ;)
    Luuuuubię too!!

    OdpowiedzUsuń
  2. boskie coraz lepiej się rozkręca <3 *.*

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak dla mnie na razie najlepszy rozdział <33333 /N

    OdpowiedzUsuń
  4. najlepszy rozdział <333 czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
  5. kocham twój blog a ten rozdział jest najlepszy ,podoba mi się te zainteresowanie Justina do Megan ona nie leci na niego jak każda i to jest fajnee bardziej mi się te opowiadanie podoba niż po przednie ale ono również było dobre ; ) pisz dalej czekam na 9 rozdział <333

    OdpowiedzUsuń
  6. TEN ROZDZIAŁ JEST CHYBA NAJLEPSZY! <3
    TAK SIĘ PRZY NIM ŚMIAŁAM, TYLE ZABAWNYCH TEKSTÓW, POPROSTU KOCHAM TO *____*

    OdpowiedzUsuń