Następny dzień zaczął się tak jak każdy inny, oprócz tego, że od dzisiaj nie będę musiała wstawać do szkoły i męczyć się z tymi nauczycielami. Będę tęsknić jedynie za uczniami , bo mam z nimi wspaniałe wspomnienia.
Tak, więc wstałam, założyłam kapciuchy na nogi i szurając po ziemi poszłam do łazienki przemyć twarz i rozczesać włosy. Jak zwykle trochę to trwało, bo miałam straszne kołtuny. Po 10 min wyszłam z łazienki i poszłam po ciuchy. Zaczęły się wakacje, a z każdymi wakacjami zaczynają się treningi, więc ubrałam dres i poszłam ubrać buty. Szybko złapałam za telefon i słuchawki, zamknęłam drzwi i poszłam biegać. Założyłam słuchawki i włączyłam radio. Przebiegłam pół miasta, w parku zrobiłam 2 kółka i biegłam dalej. Uwielbiałam biegać wcześnie rano, bo wtedy widać było jak słońce wstaje, jak ludzie śpieszą się do pracy czy nawet jak zwierzęta na drzewach się budzą.
Wróciłam do domu, rzuciłam buty w kąt i poszłam do kuchni się napić wody. Chwilkę odpoczęłam i poszłam się umyć. Jak na pierwszy dzień to i tak dużo przebiegłam, patrząc też na to, że miałam długi okres przerwy. W wannie jak zwykle włączyłam radio i wyobrażałam sobie siebie na scenie. To było niesamowite uczucie. Widownia krzyczy moje imię, ja wychodzę i zaczynam śpiewać za mną tancerze tańczą mój układ, a ja w pewnym momencie do nich dołączam. Widownia śpiewa moje piosenki i wszyscy dobrze się bawią.
Nagle się ocknęłam, bo ktoś do mnie dzwonił, to była Tara.
-No hej! Co tam?-spytałam
-Chciałabyś się spotkać? Mamy wolne, więc mogłybyśmy powłóczyć się po mieście.-powiedziała
-No spoko. A o której?
-O 12? Koło kawiarenki?
-Pewnie, będę. To papa.- powiedziałam i odłożyłam słuchawkę.
Szybko się umyłam, poszłam się przebrać w krótkie spodenki i koszulkę z napisem "Every time together" i zjadłam na szybkiego kanapkę. Ubrałam moje ulubione trampki i wyszłam na spotkanie z przyjaciółką.
Akurat podjechał autobus, wiec szybko wsiadłam i zajęłam miejsce. Jakieś 5 min później byłam pod kawiarnią. Tara już tam stała i uśmiechała się do mnie.
-Hej!-powiedziałam
-Cześć- przytuliła mnie.
-To gdzie idziemy?-spytałam
-Czy ja wiem? Hymm... chodźmy przed siebie, jak zawsze i zobaczymy gdzie dojdziemy.
I tak zrobiłyśmy, byłyśmy w parku, potem w galerii, a na końcu tam gdzie zawsze, w naszej ulubionej kawiarni. Nasz przyjaciel, kierownik, od razu wiedział co podać. Nasze ulubione ciastko z jabłkami i kawę.
-Proszę dziewczyny, to co zwykle!-powiedział pan Wesley.
-Haha... dzięki.!-odpowiedziałyśmy równocześnie.
-Nie wiem jak wy to robicie.-powiedział
-Ale co?-spytałyśmy równocześnie, śmiejąc się pod nosem.
-No to! Gadacie równocześnie.- powiedział lekko oburzony
-Nie wiemy, tak czasem bywa.-odpowiedziałam
Kierownik przewrócił oczami i odszedł. Nagle Tara posmutniała.
-Co się stało?-spytałam
-Jutro już wyjeżdżam i nie wiem kiedy się spotkamy.
-Spokojnie! Będę pisać i dzwonić codziennie-powiedziałam pocieszająco.
-Ale i tak będziemy daleko od siebie.
-Szybko zleci. Ja w tym czasie będę ćwiczyć i wymyślę nowy układ.
-Na pewno będziesz niesamowita. Do jakiej piosenki będziesz tańczyć.
-Jeszcze nie wiem, ale muszę od jutra się tym zająć.
-Pani Rose byłaby z ciebie dumna.-powiedziała z uśmiechem
-Ja jestem!-Krzyknął pan Wesley.
-Hahaha...-z zaszklonymi oczami zaśmiałam się.
-Wiemy, wiemy... -odpowiedziała Tara.
-Jesteś najlepszą przyjaciółką jaką można by mieć. Kocham cię- przytuliłyśmy się.
-Hej Meg!-krzyknął pan Wesley zza baru- Już czas!
Wiedziałam o co chodzi. Czasami w jego kawiarence dawałam występy. Tańczyłam do przypadkowej piosenki lecącej w radiu. Tego dnia trafiła mi się "Never say never". Lubię piosenki Justina, one są prawdziwe, pisze je sam i są na prawdę dobre. Po występie dostałam oklaski na stojąco i zaprosiłam wszystkich do stołów. Ja z Tarą złapałyśmy za torebki, chciałyśmy zapłacić, ale nasz kochany pan Wesley nie zgodził się, więc podziękowałyśmy i poszłyśmy na autobus. Było już ciemno, wsiadłyśmy i usiadłyśmy na wolnych miejscach. Jak zwykle przyjaciółka wyszła szybciej, a ja jeszcze trochę musiałam jechać. Wychodząc z pojazdu potknęłam się, ale nie upadłam, ktoś mnie złapał, jakiś chłopak w szarej bluzie z kapturem i czapką.
-Dzięki-powiedziałam.
-Spoko-odpowiedział opuszczając głowę.
-Mogę wiedzieć komu zawdzięczam uratowanie życia?-spytałam
-Yyyy... następnym razem proszę, uważaj bardziej.-odwrócił wzrok i odszedł
-Poczekaj!-krzyknęłam, ale się nie odwrócił.
Dziwnie się poczułam, ale to pewnie nic poważnego, wiec poszłam w stronę moich drzwi. Trochę czułam jakby mnie ktoś obserwował, dlatego przyspieszyłam i jak oszalała wleciałam do domu. Szybko zakluczyłam drzwi i poszłam włączyć telewizor. Mówili o szkole, do której jadę, pogłośniłam i wspomnieli o zapisać na casting, w którym wybiorą najlepszych, którzy będą się tam uczyć, a 10 najlepszych osób otrzyma stypendium. Mówili coś o nowym instruktorze, ale to ma być jakaś niespodzianka i nie zdradzą o kogo chodzi. Ściszyłam i poszłam się przebrać. Nie miałam ochoty się myć, bo byłam tak zmęczona, że gdy tylko na chwilę zamknęłam oczy, usnęłam.
:)) Czyli tym razem Justin jest znany?? Ciekawe ... :D
OdpowiedzUsuńP.s. CUDNE TŁO *_* /N