Translate

sobota, 15 czerwca 2013

Rozdział 43

(oczami Megan)
-Naprawdę nie wiem czemu musiałyśmy natychmiast wracać...-powiedziałam oburzona i otworzyłam drzwi od domu.
-Oj...nudziło mi się już, a po drugie...kurcze...zapomniałam torebki...yyy to pa.-zanim zdążyłam coś powiedzieć wyszła z domu.
-Świetnie...-westchnęłam i chciałam zapalić światło, ale ktoś mnie wyprzedził i chwycił mnie za nadgarstek, po czym przyciągnął do siebie.
-Znajdź mnie.-wyszeptał i uciekł w głąb domu. Jak sądzę to był Justin, a ja byłam zirytowana jego zachowaniem, więc znów chciałam zapalić światło, ale przycisk nie działał, więc westchnęłam
-Dooobraa... wygrałeś.-powiedziałam i wyrzuciłam ręce w powietrze.-Możesz wyjść, Justin!-krzyknęłam, ale nikt się nie odezwał.-Jestem zmęczona, nie mam ochoty bawić się w chowanego, Justin!-znów krzyknęłam, ale znów cisza. W końcu poddałam się i po cichu zaczęłam chodzić po domu.
Po drodze zauważyłam świece porozstawiane na podłodze oraz płatki róż. Weszłam najpierw do kuchni. Było  ciemno i mało co widziałam, ale starałam się iść według wskazówek. Po drodze znalazłam liścik, podniosłam go, podeszłam bliżej okna, by coś zobaczyć. "Jesteś blisko kochanie- Twój Justin"
-Serio? Justin!-krzyknęłam, ale znów cisza. Na blacie leżała jedna róża, a do niej przyczepiony kolejny liścik. "Róża jest piękna, ale nie tak piękna jak ty :*". Zaśmiałam się. Nie byłam na niego zła. Kochałam jego głupie pomysły, a ten naprawdę zaczynał mnie interesować. Chodziłam dalej wzdłuż korytarza, aż dotarłam do salonu.
Nagle światła delikatnie się zapaliły, co dało romantyczny nastrój. Na środku stał ozdobiony i ślicznie przygotowany stół, a koło niego stał ten mój wariat, Justin. Uśmiechnęłam się. Wyglądał bardzo....seksownie. Miał czarne spodnie, które jak zwykle miał bardzo nisko oraz białą bluzkę. Na szyi zawieszony miał złoty łańcuch, a w ręku trzymał kolejną różę.
Podszedł do mnie i pocałował mnie w policzek.
-Znalazłaś mnie, kochanie.-wyszeptał mi do ucha.
-J-Justin...to...-wymamrotałam, a on cwaniacko się uśmiechnął i przyciągnął mnie do siebie.
-Nic nie mów...wiem wszystko co chce wiedzieć na razie.-powiedział, a ja spojrzałam na niego pytająco.
-Na razie?
-Dowiesz się później, teraz chodź.-złapał mnie za rękę i odsunął krzesło, bym usiadła. Po czym zajął miejsce na przeciwko mnie.
-Z jakiej to okazji?-spytałam, a on wzruszył ramionami.
-Wina?-spytał, a ja przytaknęłam. Wiem, że jestem w ciąży, ale tylko jedna lampka. Przez te miesiące nie wzięłam ani razu alkoholu do ust, więc na pewno ten jeden raz nie zaszkodzi.
Zjedliśmy kolację w ciszy. Widziałam, że Justin bardzo się stresuje i wciąż rozgląda się wokoło, tak by nie spojrzeć mi w oczy.
-Wszystko w porządku?-spytałam wyrywając go z jego rozmyślań.
-Tak, smakowało?-spytał patrząc na mój prawie pusty talerz.
-Tak, było cudowne, ale...-na chwile przerwałam -wydajesz się być rozkojarzony...Coś się stało?-spytałam, a on spuścił głowę.-Możesz mi powiedzieć.-dodałam, a on wstał, włączył wolną muzykę i podszedł do mnie.
-Zatańczymy?-spytał i wyciągnął rękę. Złapałam ją bez wahania. Owinęłam ręce wokół jego karku i ruszałam się w rytm muzyki.- Meg...-po chwili ciszy zaczął.- Chce, żebyś wiedziała, że jesteś dla mnie bardzo ważna. Kocham cię jak nikogo innego. Wiem, że wiele przeze mnie przeszłaś...
-Nie wracajmy do tego.-wtrąciłam.
-Nie o to mi chodzi....-kontynuował-Wiem, że popełniałem wiele błędów, ale to że cie poznałem i że teraz z tobą jestem to najlepsze co mnie w życiu spotkało. Kocham to jak tańczysz, kocham to jak śpiewasz, kocham to jak patrzysz na mnie, kocham to jak się uśmiechasz. Mógłbym wymieniać tak w nieskończoność, ale i tak byłoby to za mało. Jesteś idealna w każdym calu. Nosisz w sobie życie, nasze dziecko i nieważne czy to chłopiec czy dziewczynka, ważne żeby było zdrowe. Naprawdę cieszę się, że mam ciebie i nie mogę się doczekać aż zamieszkasz ze mną w naszym nowym domu...
-Czy to znaczy, że..?
-Tak, chciałabyś ze mną zamieszkać?-spytał, a ja odsunęłam się na chwilę od niego.
-Oczywiście.-znów się do niego wtuliłam.
-Ale to nie koniec niespodzianek. Chciałbym się ciebie spytać o coś jeszcze.
-Tak?
-Meg...Czy...-wydukał i wyciągnął z tylnej kieszeni małe czerwone pudełko, po czym ukląkł na jednym kolanie. -Wyjdziesz za mnie?-spytał, a ja zasłoniłam ręką usta, a w oczach zaczęły zbierać się łzy.
-Justin...ja...
________________________________________________________
Jest nowy rozdział. Do każdego opowiadania dzisiaj dodałam następny, więc proszę o komentarze.
Przypominam również o moim najnowszym opowiadaniu. http://justfallinlovee.blogspot.com/
Zmieniłam nazwę, ale opowiadanie to samo.

5 komentarzy:

  1. boooooskie jeszcze :) ciekawa ja jestem czy się zgodzi..!

    OdpowiedzUsuń
  2. OOOOOOOOOOOO <3 :'( to piękne <3 :'(

    OdpowiedzUsuń
  3. nsjcndsjcnsdjc oni są słodcy ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej ;) Nie wiedziałam gdzie umieścić link do swojego bloga, ponieważ raczej nie masz takiej zakładki dlatego pozwolę sobie go zostawić tutaj, a jeśli Ci on przeszkadza, usuń go.

    ON pochodzi z "dobrego" domu.
    ONA wychowuje się w Domu dziecka.
    ON lubi imprezy i przygodny seks.
    ONA uwielbia czytać książki.
    ON jest niebezpieczny.
    ONA boi się ludzi.

    harsh-fanfiction.blogspot.com
    ;)

    OdpowiedzUsuń