Czułam jakby te badania nie miały końca. Dotykali mnie co chwila i pytali czy boli, potem miałam sesje z psychologiem i kolejne badania, gdzie kolejny lekarz mnie dotykał. Miałam dosyć, teraz rozumiem dlaczego nikt nie lubi szpitali. Mają okropne jedzenie, a po drugie co chwila jesteś przez kogoś dotykany. Naruszali moją przestrzeń osobistą i to było najgorsze.
Jednak w końcu się skończyło, pozwolili mi zabrać swoje rzeczy i wracać do siebie. Byłam szczęśliwa, jednak gdy tylko weszłam do swojego pokoju wspomnienia wróciły. Przypomniałam sobie dlaczego trafiłam do szpitala oraz ile razy spędzałam tu czas z... Justinem.
-Um... Meg?-ktoś wyszeptał z tyłu, a gdy się odwróciłam zobaczyłam Lise.
-Wchodź, to twój pokój.-powiedziałam i chwyciłam za ciuchy w szafie.
-Wyprowadzasz się?-spytała, a ja zmierzyłam ją wzrokiem i wrzuciłam koszulki do walizki.
-Nie widać?-spytałam sarkastycznie.
-Widzę, ale...
-Co? Myślałaś, że tu zostanę?-spytałam z irytacją., a zanim zdążyła coś powiedzieć kontynuowałam.- Myliłaś się.., nie mogłabym na ciebie patrzeć przez kolejne dni. Zrobiłaś najbardziej głupią i ...-przerwałam zaciskając zęby-niewybaczalną rzecz jaką mogłabyś zrobić.-dokończyłam i zapięłam walizkę.
-Meg ja...
-Nie mów do mnie! Rozumiesz? Zostaw mnie w spokoju i nigdy więcej się do mnie nie odzywaj.-złapałam wszystkie swoje rzeczy i trzaskając drzwiami wyszłam z pokoju.
Szłam korytarzem z zaszklonymi oczami. Nie mogłam się rozpłakać, nie przez nią. Zbyt dużo wycierpiałam by teraz się rozkleić. Muszę być silna i przestać być tak naiwna i wciąż się nad sobą użalać.
Idąc przed siebie na chwilę się zatrzymałam. Łza spłynęła po moim policzku i tylko lekko przechyliłam głowę by zobaczyć drzwi z numerem 72.
Tak, to był pokój Justina. Ten sam do którego przychodziłam odpocząć. Tęskniłam za nim, naprawdę...
Przetarłam zewnętrzną stroną dłoni policzek i ruszyłam dalej do pokoju Seleny.
Delikatnie zapukałam, a gdy usłyszałam ciche "proszę" weszłam do środka i położyłam walizki w małym korytarzu.
-Hej,-powiedziała Selena i mnie przytuliła.-Płakałaś?-spojrzała w moje lekko zaczerwienione oczy, a ja pokiwałam głową, po czym łzy zaczęły lecieć nieprzerwanie. Nie mogłam się opanować, uspokoić.-Cii, już dobrze.-wyszeptała przyjaciółka.
-On już nie wróci...-wydukałam przez łzy.-Ja... ja go kocham...-dodałam
-Wiem, skarbie, wiem..-pocieszała mnie.-Jeszcze się wszystko ułoży. Skontaktujemy się z nim i wytłumaczymy wszystko. Powiesz mu co czujesz i...
-I co dalej? On nie wróci!-krzyknęłam i usiadłam na łóżku.-Wyjechał, nie wróci. On ma swoje życie, prace, fanów.-schowałam głowę w dłonie, a łokcie oparłam na udach.-On tego wszystkiego nie rzuci od tak dla mnie.-wydukałam, a łzy zaczęły lecieć jeszcze mocniej.
-On też cie kocha.-powiedziała i mnie mocno przytuliła.-Wróci, on cie kocha i zrobi dla ciebie wszystko. Mówił mi kiedyś, że jesteś dla niego tą jedyną.- gdy usłyszałam co on o mnie jej powiedział podniosłam głowę i przetarłam oczy
-Naprawdę?-spytałam z lekkim uśmiechem
-Tak, bardzo dużo o tobie mówił.-powiedziała i się uśmiechnęła.-Wciąż powtarzał, że cię kocha i nigdy nie zostawi.
-Ale zostawił.-powiedziałam i znów chciało mi się płakać.-To moja wina! To ja go odrzuciłam.-powiedziałam i ruszyłam w stronę łazienki.
-Nie mów tak, wyjechał, bo był zagubiony, nie wiedział co robi.-pocieszała
-Daj spokój!-powiedziałam i przemyłam twarz, po czym wytarłam ją ręcznikiem.
-Chodź.-powiedziała i złapała mnie za rękę.
-Gdzie?-spytałam
-Zrobimy sobie wieczór filmowy z lodami. Najlepsze na takie sytuacje.
-Hahaha... kochana jesteś, ale chyba położę się spać. A po drugie jest jeszcze wcześnie, a ty już o wieczorze myślisz?-spytałam patrząc na nią jak na wariatkę.
-A ty chcesz spać?-spytała patrząc na mnie w ten sam sposób.-Chodź, komedie romantyczne i lody to najlepsze co teraz potrzebujesz. Nakrzyczymy na facetów z filmu i ponarzekamy na dziewczyny, jakie to one głupie, że się w nich zakochały.-powiedziała z uśmiechem na twarzy, przez co i mi poprawił się nastrój.
Ona wiedziała co najlepsze. Była starsza ode mnie o 2 lata i dużo więcej przeżyła. Umiała poprawić mi humor i pomóc w potrzebie. To jest prawdziwa przyjaciółka. Cieszę się, że ją poznałam, mimo, że nie było między nami za dobrze na początku.
Żałuję tylko, że nie poznałam jej przed Lisą, może nie musiałabym przeżywać tego samego co teraz.
Jednak Bóg wie co robi i jakie przeszkody stawia mi na drodze. To wszystko musi mieć jakiś sens i może kiedyś to zrozumiem.
Przez cały dzień siedziałyśmy przed telewizorem z popcornem w ręku i rzucałyśmy nim na wszystkie strony krzycząc na tego aktora oraz płacząc ze szczęścia, gdy w końcu do siebie wracali.
To było dziwne, gdyby ktoś nas teraz zobaczył powiedziałby:"Co to za wariatki? Głupie jakieś czy co?"
Jestem pewna, że zrobiłby wielkie oczy i wpatrywałby się jak na jakieś idiotki.
To naprawdę poprawiło mi humor. Poczułam się lepiej i pomału zapominałam o złych rzeczach. Lody ukoiły moją złość pozostawiając tylko lekki żal. Jednak nie musiałam już płakać. Potrafiłam się opanować i mówiłam sobie, że dam radę i pokonam te wszystkie przeciwności. Będę szczęśliwa i nie zamierzam się poddać.
-Hahaha...niewierze, że to zrobił.-wydusiła z siebie Selena podczas oglądania chyba 5 filmu romantycznego pod rząd.
-Hahaha...wiem, później będzie tego żałował i przepraszał.-dodałam rzucając popcornem w telewizor.
-I jak?-spytała, a ja spojrzałam na nią zdezorientowana-Jak się czujesz?
-Dobrze, a raczej lepiej.-odpowiedziałam uspokajając się od śmiechu.-Dzięki
-Za co?-spytała zdziwiona
-Za wszystko.-odpowiedziałam-Pomogłaś mi w tak trudnych chwilach i jestem ci naprawdę wdzięczna.-powiedziałam uśmiechając się do niej.
-Nie ma za co.-odpowiedziała.-Po to są przyjaciele.-dodała i mnie przytuliła
Pod koniec filmu zrobiłyśmy się senne, więc wszystko wyłączyłyśmy, po kolei poszłyśmy skorzystać z łazienki, po czym położyłyśmy się spać.
Przez jakiś czas gadałyśmy i jeszcze chichotałyśmy. Wspominałyśmy momenty z filmu oraz żartowałyśmy sobie ze wszystkiego.
Po pewnym czasie zasnęłyśmy.
_______________________________________________________________
Przepraszam, że tak długo, ale nie miałam weny. Ten rozdział napisałam dla Oliwii, która jest super i wgl. hahaa
Dzięki za to, że czytacie i czekacie na kolejne.
Wszystkich was kocham i cieszę się, że nie zapomnieliście o mnie. Hahaha
<3 KOMENTOWAĆ
PS. sory za błędy, ale nie chce mi się sprawdzać hahah
Świeetne Too jest :* płakać mi się chciało ;c , czekam na dalszą część haah ;**
OdpowiedzUsuńzajebiste czekam nn :**
OdpowiedzUsuńsuper. dawaj dalej :-*
OdpowiedzUsuńSpoko my ciebie też czekamy na kolejny :-D
OdpowiedzUsuńSuuper. Czekam na NN
OdpowiedzUsuń