(oczami Megan)
Kilka dni minęło zanim zaczęłam spotykać z innymi ludźmi. Zazwyczaj siedziałam z Seleną, która wspierała mnie i pomagała przez to wszystko przejść.
Lisy nie widziałam, podobno wyjechała gdzieś, ale mało mnie to obchodziło. Wróciłam na zajęcia i starałam się wrócić do normalnego życia. Nigdy nie będzie jak kiedyś, ale chce by choć trochę nie przypominało mi o wszystkich przykrościach.
-Idziesz?-spytała Selena widząc, że się zamyśliłam
-Tak, tak.-odpowiedziałam i ruszyłyśmy w stronę wyjścia.
Wczoraj zadzwonił do mnie lekarz, że przyszły wyniki badań i musi ze mną porozmawiać. Postanowiłam, że pójdę z przyjaciółką, bo po głosie lekarza nie mogłam stwierdzić czy ma dobre czy złe wieści. W ogóle mało co mi powiedział. Chciał bym przyszła, bo mam mi do przekazania jakąś wiadomość, więc idę.
Jechałyśmy samochodem Sel i puściłyśmy głośno muzykę, próbując naśladować piosenkarzy.
Świetnie się z nią bawiłam, zawsze była kiedy jej potrzebowałam i zawsze wiedziała co powiedzieć.
Była dla mnie jak siostra....
-Hej, wszystko w porządku?-spytała zaniepokojona, wyłączając silnik
-Tak, zamyśliłam się.-powiedziałam i przesłałam jej szczery uśmiech, który zaraz odwzajemniła
-Cieszę się, że mnie słuchałaś...-powiedziała, a gdy chciałam ją przeprosi, kontynuowała-Nie gniewam się, jesteśmy na miejscu.-dodała pokazując na szpital
-Dzięki.-powiedziałam wychodząc z auta,
Weszłyśmy do środka i podeszłyśmy do recepcji. Za biurkiem siedziała młoda kobieta, blondynka, która żuła gumę z otwartą buzią i zakręcała swoje włosy na palcu. Widać było, ze nudziła się w pracy.
-Dzień dobry..-powiedziałam, a blondynka powolnym ruchem skierowała wzrok na nas.
-Tak?-spytała niechętnie
-Szukamy doktora Smitha.-odpowiedziałam starając się nie przewrócić oczami.
-Prosto i pierwsze drzwi na lewo.-wskazała palcem nawet na nas nie patrząc, po czy wróciła do malowania swoich paznokci.
Spojrzałyśmy się na siebie z Seleną z lekką złością w oczach, ale olałyśmy ją i ruszyłyśmy w wyznaczone miejsce. Zatrzymując się przed drzwiami, wzięłam głęboki oddech i delikatnie zapukałam.
Gdy usłyszałyśmy ciche"proszę" weszłyśmy do środka. Za biurkiem siedział ten sam starszy pan co był przy mnie kiedy leżałam w jednym z tych pokoi.
-Dzień dobry..-powiedziała Selena widząc, że ja znowu się zamyśliłam wpatrując w mężczyznę.
-Dzień dobry.-powiedział i się do nas uśmiechnął-Proszę usiąść.-powiedział wskazując ręką na dwa wolne krzesła przed jego biurkiem.
-Podobno przyszły moje wyniki badań.-odezwałam się po krótkiej ciszy.
-Tak i mam dla pani dobre wieści.-powiedział, a ja odetchnęłam z ulgą.
-A więc?-spytałam zaciekawiona.
-Cóż...-przerwał przeglądając jakąś teczkę.-Badania wyszły pozytywnie, wszystko w normie, ale..-przerwał i spojrzał na mnie, a ja automatycznie rozszerzyłam oczy. A więc było jakieś "ale"? -Cóż.. jest pani w ciąży.-dodał, a mi opadła szczęka. Selena uśmiechnęła się i spojrzała na mnie z niedowierzaniem
-W ciąży?-spytałam nadal w szoku.
-Tak, będzie miała pani dziecko.-odpowiedział z coraz większym uśmiechem
-Ale...jak to?
-Chyba pani wie jak to...-powiedział żartobliwie.
Oczywiście, że wiem jak to się dzieje, ale to niemożliwe. Ja...nie spałam z nikim oprócz....Justina.
Zabezpieczaliśmy się przecież. Ja mam studia przed sobą i przyszłość. Teraz dziecko? Oczywiście, że je urodzę, ale to niemożliwe. A co z Justinem? Jak ja mu to powiem? Przecież on... ma karierę, fanów... to mu wszystko zniszczy...
-Od kiedy?-spytałam gdy się trochę otrząsnęłam.
-Jakieś 2, 3 tygodnie.-powiedział lekarz zerkając na kartkę.
-Meg! Co ty nie cieszysz się?-spytała Sel.
-Cieszę..., ale nadal jestem w szoku.-powiedziałam i schowałam twarz w dłonie.
Chwilę jeszcze gadaliśmy z lekarzem o następnych badaniach. Kazał mi się oszczędzać i nie stresować.
Gdy powtarzał słowo "dziecko" nie wiedziałam jak reagować. To prawda, przez ostatnie dni czułam się inaczej i kręciło mi się w głowie, ale dziecko? Nie spodziewałam się tego. To nie najlepszy moment na to, ale już się stało. Urodzę i będę je kochać jak nikogo innego.
Pożegnałyśmy się z doktorem i wróciłyśmy do szkoły.
Nie wiedziałam co powiedzieć, co myśleć, co czuć. Wiedziałam, że przyjaciółka nie odpuści rozmowy ze mną, ale na razie nie chciała naciskać. To mnie zaczynało przerażać. Co z przyszłością, stypendium, warsztatami? Co ja teraz zrobię?
Weszłam do pokoju i położyłam się na łóżku wpatrując w sufit. Było południe, a ja już chciałam zasnąć. To był męczący poranek i nie miałam ochoty przez resztę dnia się zadręczać myślami.
Brunetka usiadła koło mnie i poklepała mnie po nodze.
-Hej..-powiedziała wytrącając mnie z rozmyślań.-Będzie dobrze.-dodała z lekkim uśmiechem
-I co ja teraz zrobię?-spytałam na głos, ale raczej mówiłam to do siebie.
-Pomogę ci...-powiedziała i położyła się koło mnie. Leżałyśmy w ciszy zastanawiając się co powiedzieć. To był trudny temat. -Wiesz kto jest ojcem?-spytała, ale chyba znała już odpowiedź.
-Oczywiście, że Justin.-odpowiedziałam zamykając oczy. Przypomniałam sobie, że go tutaj nie ma, że nie będzie go przy mnie gdy będę go najbardziej potrzebować.
-Powiesz mu?-spytała, a ja wzruszyłam ramionami.
-Jak? Nie ma go tu.-powiedziałam, a po moim policzku spłynęła zła-A po za tym...to nie potrzebne mu dziecko.-powiedziałam, a ona gwałtownie się podniosła i spojrzała na mnie zdezorientowana
-Co masz na myśli?-spytała
-On ma sławę, fanów, swoje sprawy, a ja swoje.-powiedziałam podnosząc się do pozycji siedzącej.-Urodzę dziecko i wychowam jak najlepiej. Nie będę psuć planów i kariery Justinowi jakimś dzieckiem. Ja już i tak mam pozmieniane plany i to wystarczy.-powiedziałam, a ona posmutniała, po czym mnie przytuliła
-On musi wiedzieć.-powiedziała, patrząc mi w oczy.-Jest ojcem i na pewno ci pomorze.-dodała
-Ale ja nie potrzebuje jego pomocy!-krzyknęłam zirytowana całą tą sprawą.-Dam sobie radę bez niego, przez gorsze rzeczy przechodziłam.-dodałam i się położyłam masując mój brzuch.
Zawsze zastanawiałam się jak to jest mieć w sobie życie. Czy się boje? Tak i to bardzo, ale dam radę.
Chcę by to małe stworzenie miało lepsze życie ode mnie i go nie opuszczę. Wiem jak to jest bez rodziców i nie chce by moje dziecko przez to przechodziło.
__________________________________________________
Krótki, ale jest akcja haha...
Nie mam czasu na dłuższy, ale postaram się dodać następny jak najszybciej.
KOCHAM WAS!! <3
wow małyBieber huhu czekam na następny :*
OdpowiedzUsuńAww...No no mały bieber nieźle czekam na kolejny jurtin mógłby powrucić:-D
OdpowiedzUsuńMega <3
OdpowiedzUsuń