Translate

niedziela, 5 maja 2013

Rozdział 32

   Trochę się przestraszyłam widząc jej wyraz twarzy. Była niespokojna i przestraszona. Bała się mi cokolwiek powiedzieć, ale nie mogłam czekać. To ją zabijało od środka, a ja zaczynałam się martwić.
-Co się dzieje?-spytałam
-Ja...um... wiem, że będziesz zła i zrozumiem jeśli mnie wyrzucisz i powiesz, że nie chcesz mnie już nigdy więcej widzieć, ale ja muszę ci to powiedzieć, bo to za daleko już zaszło...-przerwała i wzięła głęboki oddech
  Gdy tak na nią patrzałam, jakby czas stanął w miejscu, a w pokoju nie było nic, oprócz nas.
Czekałam na to co mi powie, ale im dłużej zwlekała tym bardziej się bałam.
Przez ostatnie kilka dni leżałam w szpitalu, wcześniej byłam zraniona przez miłość mojego życia, a teraz to.
Po tym w jaki sposób zaczynała był straszny
-Nie mogłabym tego zrobić, jesteś moją...
-Przyjaciółką..wiem-przerwała mi-Ale to nie zmienia faktu, że zrobiłam coś strasznego, nie wybaczalnego...
-A więc o co chodzi? Powiedz, bo zaczynam się bać.-powiedziałam załamującym się głosem
-To ja wysłałam ci tego sms-a, dzięki któremu zobaczyłaś Justina i Emily...-przerwała, a ja starałam się to poukładać w głowie.
-To chyba powinnam ci podziękować, bo gdyby nie ty nie wiadomo czy bym się o tym dowiedziała...
-Przestań!-przerwała mi i opuściła głowę.-To nie wszystko..
-Co? Jak to?
-Te wszystkie kłótnie między wami to moja sprawka...-wydukała trochę ciszej, ale usłyszałam i nie mogłam sobie tego wyobrazić.
-Co? To nie prawda...
-Prawda!-powiedziała trochę głośniej, prawie, że krzycząc. Łzy spłynęły po jej policzku, ale kontynuowała. -To ja zamknęłam ich w magazynie...-przerwała, po czym mówiła dalej- To ja namówiłam Emily, by poderwała Justina, a gdy ty podeszłaś miała go pocałować...-moje usta się otworzyły, a w głowie miałam wszystkie obrazy z naszych kłótni i powodów ich istnienia. Do oczu zaczęły napływać łzy i nie wiedziałam co powiedzieć-To była prostytutka z klubu. Nie znałam jej, ale uznałam,że to dobry moment by was skłócić.
-Ale...dlaczego? Po co?-spytałam zakłopotana, to wszystko nie mieściło się w mojej głowie.
-Bo mnie zostawiłaś!-krzyknęła-Wolałaś tego... tą gwiazdę ode mnie! Na początku mi to nie przeszkadzało, ale potem się wyprowadziłaś z pokoju i nie miałaś już dla mnie czasu. To bolało, bo miałyśmy być przyjaciółkami,a ty mnie po prostu olałaś...
-I dlatego zepsułaś mój związek? Dlatego wyrwałaś mi serce, oddalając ode mnie Justina?!-nie mogłam tego znieść, łzy płynęły, a ja nie mogłam się uspokoić. To było za wiele, jak ona mogła mi to zrobić?
-A potem jeszcze ta Selena... myślałam, że wybuchnę, jak się dowiedziałam, że zostałyście przyjaciółkami... spędzałaś z nią więcej czasu niż ze mną!-zignorowała moje wcześniejsze pytania i wciąż trzymała na swoim.
-Wyjdź! Miałaś racje... nie chce cię więcej widzieć! Nie pokazuj mi się na oczy!-krzyknęłam i odwróciłam wzrok czekając,aż wyjdzie.
   Gdy usłyszałam trzaśnięcie drzwiami, zaczęłam płakać jeszcze bardziej. To nie może być prawda! Co ja mam teraz zrobić? Gdzie Justin? Muszę z nim porozmawiać! On... ja... ja go kocham!
**********
Leżałam odwrócona tyłem do drzwi i płakałam w poduszkę. Przypominałam sobie chwile spędzone z nim. O wszystkich złych rzeczach zapomniałam, a w głowie miałam wciąż jego uśmiech.
Był i zawsze będzie dla mnie wszystkim. Kocham go jak nikogo innego, więc muszę to naprawić.
Z rozmyślań wybiło mnie pukanie do drzwi. Może to Justin?
-Mogę?-spytała Tara wychylając głowę zza drzwi.
-Pewnie.-szybko przetarłam mokre policzki i starałam się uspokoić głos
-Co się stało?-spytała zmartwiona podchodząc do łóżka
-Nic.-odpowiedziałam szepcząc, ale to nic nie dało. Ona wiedziała, że coś jednak leży na rzeczy
-Przestań kłamać- powiedziała i podniosła mój podbródek tak, że patrzałam jej prosto w oczy.-Jesteś moją przyjaciółką, jesteś dla mnie jak siostra, więc wiem kiedy kłamiesz.-dodała i podniosła brwi czekając, aż jej wszystko opowiem
    Chwilę siedziałam i nic nie mówiłam, jednak coś we mnie pękło i znów zaczęłam płakać. Wtuliłam się w przyjaciółkę i wszystko jej opowiedziałam. Była tak wstrząśnięta, że sama się popłakała. Chciała mi pomóc, ale nie wiedziała jak. Siedziałyśmy i rozmawiałyśmy. Powoli wracałam do siebie. Zmieniłyśmy temat starając się znowu nie rozpłakać. Wspominałyśmy dawne czasy, opowiadałyśmy co się u nas zmieniło oraz żartowałyśmy sobie z chłopaków.
-I co zamierzasz z tym zrobić?-zadała mi pytanie, a ja spojrzałam na nią pytająco-z Justinem?-wiedziałam, że powrócimy do tego tematu, to było do przewidzenia, ale nie wiedziałam co mam jej powiedzieć
-Nie wiem...-przerwałam-Chce z nim porozmawiać, wszystko naprawić, ale nie wiem jak...on wyjechał.-dodałam, gdy mój głos ponownie się załamywał
-Nie masz jak się z nim skontaktować?-spytała
-Mam numer, ale co ja mu powiem? Odepchnęłam go, zraniłam... wszystko zniszczyłam...-powiedziałam, a po moim policzku spłynęła zła, jednak starałam się nie rozpłakać
-Nie mów tak... z tego co wiem walczył o ciebie i wątpię, że teraz się odkochał.-powiedziała, a ja wzruszyłam ramionami
-To dla mnie zbyt dużo..-wydukałam
****************
Po rozmowie z Tarą poczułam się lepiej. Chłopaki też przyszli mnie odwiedzić.
Wieczorem znowu zostałam sama, ale już jutro wychodzę, lekarz rano zrobi mi wszystkie badania, a po południu będę mogła już wyjść.
Wyprowadzę się z pokoju Lisy i zamieszkam z Seleną. Powiedziała, że nie ma nic przeciwko, a po tym jak jej opowiedziałam o wszystkim jeszcze nalegała, bym u niej została.
To jest prawdziwa przyjaciółka. Nie wiem co z Lisą, ale na razie nie chce jej widzieć. Zrobiła mi coś nie wybaczalnego. Coś co zraniło mnie do końca.
Teraz chce naprawić jej błędy i porozmawiać z Justinem. To jest najważniejsze. Kocham go i nie zamierzam się podawać.

5 komentarzy: