Translate

niedziela, 28 kwietnia 2013

Rozdział 29

(Oczami Megan)
      To nie możliwe, to... to nie prawda... Ja...ja mam zwidy! Biłam się z myślami, ale to była rzeczywistość. Justin całował się z jakąś laską na moich oczach. To mnie zabiło. Nie mogłam tam dłużej zostać. Nie widział mnie, więc szybko wybiegłam z klubu. Byłam pijana, ale przez to co zobaczyłam, odzyskałam zdrowy rozsądek i zamówiłam taksówkę.
Wróciłam do pokoju i nadal nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam. Było nam tak dobrze, a on... tak po prostu mnie zdradził.
Po chwili z rozmyślań wytrącił mnie telefon. Dostałam sms, znowu od nieznajomego. Spojrzałam na wyświetlacz i po moich policzkach spłynęły zły. "Jednak nie jest taki idealny nie?". te słowa chodziły mi po głowie. Skąd ta osoba miała mój numer? Dlaczego chciała bym to zobaczyła? To wszystko dzieje się za szybko.. ja.. nie mogę tu dłużej zostać. To za bardzo boli..
Spakowałam swoje rzeczy i przeniosłam się do Lisy. Jutro z nią porozmawiam i coś wymyśle. Nie może się nikt o tym dowiedzieć. Nie mogę.. nie teraz...
Przez całą noc płakałam, a mój telefon nie przestawał dzwonić. Raz dzwonił Justin, potem Michael, nawet Lisa i Selena dzwoniły kilka razy. Nie odbierałam. Napisałam smsa, że wszystko jest w porządku i że wróciłam do pokoju, więc przestali dzwonić. Gdy usłyszałam, że do pokoju wchodzi Lisa, próbowałam stłumić płacz i udawać, że śpię. Na szczęście była tak pijana, że razem z Michaelem położyli się od razu spać.
  (Oczami Justina)
-Co ty robisz?-spytałem i odciągnąłem od siebie brunetkę
-Nic, wykonuje swoje zadanie..-odpowiedziała, a ja nie rozumiałem o co jej chodzi.
-Nie dotykaj mnie.!-podniosłem lekko głos, gdy próbowała znów się do mnie dobrać.
  Musiałem znaleźć Meg. Chciałem wyjść, ta impreza robiła się coraz dziwniejsza i nie miałem zamiaru zostawać tu dłużej.
Nigdzie jej nie było, byłem pijany i nie mogłem już złapać równowagi. Usiadłem na wysokim krześle przy barze, a zaraz do mnie dołączyła Lisa
-Widziałaś Megan?-spytałem
-Pojechała do pokoju, chyba źle się poczuła.-powiedziała Lisa, a ja tylko przytaknąłem i chciałem odejść, ale mnie zatrzymała -Gdzie idziesz?
-Do pokoju, do Meg.
-Poczekaj, jedziemy z tobą.-powiedziała i machnęłam ręką, by zawołać Selene i Michaela, którzy właśnie ze sobą tańczyli.
   Wróciliśmy do szkoły, a ja ledwo żywy jakoś doszedłem do drzwi i wszedłem do środka.
Było ciemno, myślałem, że Meg już śpi, ale gdy zapaliłem światło jej nie było. Przestraszyłem się, bo nie było nawet jej rzeczy w szafach. Coś musiało się stać. Ale co? Dlaczego jej tutaj nie ma? Czyżby widziała mnie z tą dziewczyną? Ale gdzie ona teraz jest?
Biłem się z myślami, a gdy usiadłem na łóżku, po prostu odpłynąłem.
******************
(oczami Megan)
-Megan?-usłyszałam głos Lisy, ale byłam jeszcze śpiąca, więc nie otworzyłam oczu- Megan!-powiedziała trochę głośniej i mną potrząsnęła
-Co?-wymamrotałam
-Co ty tutaj robisz?-spytała, a ja gwałtownie otworzyłam oczy.
-Ja... umm...wróciłam do pokoju..., przeszkadzam?-spytałam modląc się, by nie pytała o nic
-Nie, oczywiście, że nie, ale co się stało?-wiedziałam, że kiedyś spyta, ale nie chciałam jej mówić.-Płakałaś?-spytała wycierając ręką moje policzki
-Um... musiało mi się coś śnić, to dlatego..-skłamałam.
-Aha, ale dlaczego wróciłaś?-spytała
-Stęskniłam się... po drugie pokłóciłam się z Justinem i nie mogłam tam zostać.-po części to była prawda, tylko, że on nie wiedział, że jestem na niego zła i dlaczego.
-Aha...-widziałam, że nie uwierzyła, ale nie pytała dalej.-Spoko, możesz zostać ile tylko zechcesz.-powiedziała i weszła do łazienki trzaskając drzwiami
-Co się dzieje?-wymamrotał Michael.
-Nic, śpij-powiedziałam powstrzymując się od śmiechu.
*****************
 Nie poszliśmy na zajęcia, bo wciąż byliśmy lekko pijani. Nie wiem jak Selena i Justin, bo oni chyba musieli wstać. My przesiedzieliśmy pół dnia w pokoju śmiejąc się i oglądając filmy.
Wciąż pamiętałam jak mnie zranił, ale nie chciałam nic pokazać Lisie i Michaelowi.
-Meg!-zaczęła mi machać ręką przed oczami
-hm?-spytałam wyrywając się z rozmyśleń.
-Co się dzieje?-spytała opierając się o ramie swojego chłopaka
-Nic.-odpowiedziałam i znów zaczęłam rozmyślać.
-Przecież widzimy.-powiedział blondyn
-Nic się nie dzieje.-uśmiechnęłam się lekko próbując wszystko zatuszować
-Mów.-powiedziała Lisa
-Jesteście niemożliwi.-wstałam i weszłam do łazienki.
   Najchętniej zostałabym tam na cały dzień, tak by ominąć pytań przyjaciół. To bolało i nie chciałam ich martwić moimi problemami.
Przemyłam twarz i wytarłam ręcznikiem, gdy chciałam wyjść usłyszałam głos Justina
-Jest Meg?-spytał cicho
-Tak, w łazience.-powiedziała Lisa, słyszałam jak podchodzi do drzwi, więc szybko je zakluczyłam, a on zaczął delikatnie pukać
-Meg! Meg, skarbie! Wiem, że tam jesteś!-przerwał uderzając lekko w drzwi- Przoszę, porozmawiajmy.-powiedział, a ja usiadłam na ziemi
-Odejdź.-krzyknęłam, a po moich policzkach spłynęły łzy
-Skarbie..
-Nie mów tak do mnie! Idź sobie! Zostaw mnie w spokoju!-krzyknęłam i wybuchnęłam jeszcze większym płaczem
-Daj mi wytłumaczyć.-Czyżby on wiedział? Ale skąd? Przecież mnie nie widział, a ja nikomu nie mówiłam.-Wiem, że widziałaś coś na imprezie.., ale to nie tak.-zaczął tłumaczyć, a ja gwałtownie wstałam patrząc w lustro i wycierając moje policzki ręcznikiem
-Nie chce tego słuchać! Odejdź i zostaw mnie w spokoju!-krzyknęłam.
-Justin, ona nie chce z tobą rozmawiać.-powiedziała Lisa
-Ale.. ja muszę jej wytłumaczyć...-powiedział stanowczo
-Ale ona nie chce... daj jej spokój! Jak będzie chciała wyjaśnień to przyjdzie.-powiedział Michael.
-Ona musi wiedzieć prawdę. To nie to co ona myśli. Ja... ja wszystko schrzaniłem..-powiedział łamiącym się głosem
-Justin, lepiej żebyś już poszedł, ona potrzebuje teraz samotności.-powiedziała Lisa
-Ja tego tak nie zostawię, wrócę.-powiedział i wyszedł z pokoju trzaskając drzwiami
    Po kilku minutach uspokoiłam się i wróciłam do przyjaciół. Patrzeli, ale nic nie mówili. Wiedzieli, że nie chce o tym rozmawiać, a wszystko czego potrzebuje to spokoju.
Michael wyszedł, a Lisa usiadła koło mnie na łóżku i mocno mnie przytuliła
-Wszystko będzie dobrze.-powiedziała i przytuliła mnie mocniej- Nie martw się.
-Ja... ja mam dość!-wybuchnęłam płaczem i odwzajemniłam uścisk.-On mnie zranił i to bardzo. Nigdy mu tego nie wybaczę!-powiedziałam, a ona tylko mnie tuliła.
   Siedziałyśmy tak może kilka minut albo godzinę, nie wiem... jak dla mnie czas się zatrzymał i nic tylko myślałam o Justinie. Był dla mnie wszystkim, a teraz to wszystko pękło.
Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
**********************************************************************
Jeśli są jakieś błędy to przepraszam, ale pisałam na szybkiego. Jestem już zmęczona, a jutro szkoła.

5 komentarzy:

  1. biedna Meg i Justin ;(

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeeej...
    Wreszcie nowy ;))
    Szkoda tylko, że tak się stało ;(

    OdpowiedzUsuń
  3. w końcu nowy czekam nn :)
    szkoda że tak wyszło :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne pisz dalej czekam na następny

    OdpowiedzUsuń