Translate

niedziela, 21 kwietnia 2013

Rozdział 27

   (oczami Megan)

        Otworzyłam szeroko oczy widząc ich razem. Ale starałam się nie wybuchnąć. Leżeli na ziemi w siebie wtuleni i chyba spali. Nie wiedziałam co zrobić. Obudzić ich? Trzasnąć drzwiami i ich tam zostawić?
Gdy tak myślałam szatyn się poruszył i delikatnie otworzył oczy.
-Meg?-spytał zdziwiony, a ja chciałam płakać.-Yyy...Meg-od razu się ocknął i puścił wtuloną w niego Selene.-To nie to co myślisz...-wydukał podchodząc do mnie, a brunetka się obudziła
-Co się dzieje?-spytała zaspana
-Przechodziłam obok i sprzątaczka powiedziała, że tu was znajdę, więc otworzyłam i...nieważne.-powiedziałam i chciałam odejść, ale szatyn mnie zatrzymał
-Poczekaj.-powiedział szybko-Wszystko ci wyjaśnię..-wyszeptał mi do ucha
-Dobrze..-odpowiedziałam i ruszyłam w stronę pokoju.
     Nie wiem co tam się działo i mało mnie to obchodzi. Cieszę się, że nie zobaczyłam ich nagich w innych okolicznościach. Justin dobiegł do mnie chwilę później. Nadal nic nie mówiłam chcąc uspokoić moje emocje i się nie rozpłakać. Nie wiem czemu, ale czułam, że gdy otworze buzię łzy same zaczną lecieć.
Szatyn delikatnie otworzył drzwi i puścił mnie przodem. Usiadłam na łóżku i wpatrywałam się w podłogę.
-Meg?-nie odezwałam się-Skarbie... spójrz na mnie.-nie wiedziałam co zrobić, więc się nie ruszyłam-Proszę... spójrz..-podszedł do mnie i kucnął przede mną tak, że nasze twarze były na równi.
-Co?-spytałam oschle
-Kocham cię...-powiedział i podniósł mój podbródek tak, że nasze oczy się spotkały.-Jesteś zła?-spytał przechylając głowę.
-Nie...-odpowiedziałam smutna
-To co cię gryzie? Między mną, a Selenom nic nie ma... Liczysz się tylko ty..
-Wiem...., ale...-przegryzłam wnętrze policzka-Ale ona tego nie wie...-dodałam po chwili
-Ja...
-Justin ja tego nie wytrzymam.!-krzyknęłam i jedna łza spłynęła po moim policzku.-Nie możemy nikomu powiedzieć, ale nie możemy też się ukrywać, bo jak widzę jak ta.... się zbliża do ciebie mam ochotę ją udusić.-powiedziałam, a Justin wytarł kciukiem łzę z mojego policzka.
-Skarbie...-wydusił nie widząc co powiedzieć.
-Co? Nie Justin... Tak nie może być...-wykrzyczałam
-Proszę... nie płacz...-powiedział i pocałował mnie w czoło.-Kocham cię i nie wiem co możemy z tym zrobić...-wydukał
     Siedzieliśmy w ciszy. Rozmyślałam nad każdą opcją, ale żadna z nich nie była wystarczająco dobra dla nas obojga. Widać było, że ca cisza niszczy Justina i nie chce, abyśmy znów się kłócili. To miał być fajny dzień, ale my tak nie możemy. Nie jesteśmy normalną parą i nigdy nie będziemy.
-Wiesz...-wytrącił mnie z rozmyślań.-Mam dla ciebie niespodziankę.-dokończył
-Justin nie teraz... nie mam ochoty na żadne prezenty..-dodałam opadając na poduszkę.
-To na pewno poprawi ci nastrój. Zaufaj mi i choć ze mną.
                               ********************************
(oczami Justina)
Zgodziła się, bardzo ją kocham i chce by była szczęśliwa. Gdybyśmy zostali w tej przeklętej szkole zapłakałaby się i zamartwiałaby się na śmierć. Nie mogę patrzeć jak się smuci. Zabrałem ją tam gdzie planowałem od rana. Do magazynu, gdzie te małe dzieci tańczyły swoje wymyślone układy. Dawno u nich nie byłem, a to był idealny moment by je odwiedzić i pokazać Meg, że warto się uśmiechać.
Weszliśmy do środka, a  z jej buzi zniknął grymas. Kąciki ust się podniosły i ukazał się szereg białych zębów.
-Meg!-krzyknęła dziewczynka.
-Hej Tiffani.-odpowiedziała radośnie Meg.
-Co ci się stało?-spytała pokazując na nogę, po czym reszta dzieci zbiegła się wokół niej.
-Złamałam nogę, ale już jest w porządku.-odpowiedziała głaszcząc dziewczynkę po głowie.
-Boli cię?-spytał mały raper, zwany Johnem.
-Nie..-odpowiedziała.
-A ze mną się nie przywitacie?-spytałem żartobliwie
-Hahah...-zaśmiała się, a dzieci poszły  mnie  przytulić.
    Rozmawialiśmy i śmieliśmy się. Było super i mimo, że Meg nie mogła tańczyć to przyglądała się nam z zachwytem i iskierkami w oczach. Tego mi brakowało. Uwielbiam ją taką widzieć.
Po kilku piosenkach dzieci zgłodniały, więc wyciągnąłem jedzenie, które przywiozłem ze sobą.
Jadły aż im się uszy trzęsły. Były szczęśliwe i to jest najważniejsze. Dzieci zaproponowały, że podpiszą się Meg na gipsie, żeby o nich nie zapomniała. Spojrzała na mnie i wiedziałem, że ma ochotę płakać, ale tym razem ze szczęścia.
Gdy wymalowały jej prawie cały gips, ja też się podpisałem i powoli wróciliśmy do szkoły.
Podróż minęła szybko i w ciszy. Nie chciałem nic mówić, ale widziałem, że humor mojej ukochanej się poprawił i nie myśli już o złych rzeczach.
          *************************************
(oczami Megan)
Było cudownie, kocham spotykać się z tymi dziećmi. Justin to wspaniały facet i dziękuję Bogu za niego.
Nic nie mówiliśmy, ale oboje wiedzieliśmy o czym myślimy. Wpatrywałam się w okno i wspominałam ten dzień całkiem inaczej niż w południe. Miał racje, to poprawiło mi humor i sprawiło, że nie myślę już tak o złych chwilach.
********************************************************************************
I jest kolejny!
KOMENTOWAĆ PROSZĘ I DZIĘKUJĘ, ŻE CZYTACIE!
Już mam ponad 3000 odsłon i jest coraz więcej.
Dzięki wielkie i pisać. Kolejny nie wiem czy dzisiaj dodam, ale na pewno zaraz wstawię do ANOTHER GIRL

7 komentarzy:

  1. ooo to takie słodkie Justin wie jak ją uszczęśliwić :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Sama chciałabym zobaczyć takie dzieciaki ;3

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest extraaa . ; )) Chciałabym, aby ta historia sie mi zdarzyła. Proszę dodaj następny dzisiaj . Ten twój bloog strasznie wkręca . ; ))

    OdpowiedzUsuń
  4. Sorka, ale strasznie mnie denerwuje jak piszesz z 'Selenom' nie ma takoego słowa jak już to piszę się z 'Seleną' -.-

    OdpowiedzUsuń
  5. no i co z tego tak samo nie ma słowa "takoego" bo pisze się takiego xd mi to nie przeszkadza dziewczyna dużo pisze i ma prawo się pomylić
    a co do odcinka boski czekam na następne ; )

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspaniale piszesz, masz wspaniały talent, ale błagam nie pisz "Selenom" tylko "Seleną" Nie chcę być niemiła, ale jak to widzę ciarki mnie przechodzą :*

    OdpowiedzUsuń