Translate

sobota, 20 kwietnia 2013

Rozdział 26

     (oczami Megan)
        Obudziły mnie delikatne pocałunki składane na moim policzku i szyi. Nie miałam ochoty otwierać oczu, było mi wygodnie i nie chciałam tego zniszczyć.
-Czas wstawać skarbie...-wyszeptał mi do ucha, po czym znów całował moje ciało.
-Daj mi spokój! Chce spać.-powiedziałam i obróciłam się na drugi bok, tak, że leżałam do niego tyłem.
-Okej..-oznajmił wzruszając ramionami i wstał z łóżka, a ja podejrzliwie się na niego spojrzałam i złapałam go za nadgarstek.
-Choć tu!-rozkazałam z grymasem na twarzy i przyciągnęłam go do siebie.-Nie zostawiaj mnie.-powiedziałam robiąc minę małego szczeniaczka.
-Muszę iść na zebranie.-powiedział i ucałował moje czoło.
-Ale...
-Wrócę, a wtedy chce cię widzieć uśmiechniętą i wyszykowaną, bo mam dla ciebie niespodziankę.-przerwał mi i tym razem złączył nasze usta na dłużej.
-Będę tęsknić.-powiedziałam i ponownie dałam mu buziaka.
-Ja już tęsknie.-powiedział i odwzajemnił pocałunek.
    Po chwili odsunął się ode mnie i pomachał na pożegnanie. Wyszedł, a ja zdenerwowana uderzyłam nogami w materac. Co ja teraz będę robić? Kolejny dzień nudzenie się. Muszę się czymś zająć, żeby czas szybciej zleciał. Jestem ciekawa co takiego przygotował dla nas.
Wzięłam gorącą kąpiel, oczywiście nie mogłam się cała zanurzyć, bo nogę cały czas miałam w gipsie.
Jakimś cudem poradziłam sobie nawet z tym. Szybko się ubrałam, położyłam się na łóżku i czytałam jakieś nudne czasopismo dla zbicia czasu.
                                            ***********************
(Oczami Justina)
    Znów musiałem ją zostawić samą. Najchętniej zostałbym z nią i nie opuszczał jej na krok.
Wyszedłem z pokoju, przeczesałem ręką włosy i ruszyłem w stronę sali, gdzie było zebranie. Nie wiem czemu akurat dzisiaj musieli zrobić to zebranie. Była sobota i chciałem odpocząć obejmując moją ukochaną.
Delikatnie otworzyłem drzwi i zobaczyłem wszystkich trenerów i pracowników siedzących przy dużym okrągłym stole. Zająłem swoje miejsce i słuchałem co mieli do powiedzenia. Było to spotkanie pożegnalne, bo trener Meg, pan Shane odchodził. Było mi trochę przykro, bo to wspaniały trener, który nawet mi pomagał w układach. Selena też jest dobrą tancerką, ale on był profesjonalistą i nawet ja przy nim wymiękałem.
     Po zebraniu, które trwało z dwie godziny wszyscy się rozeszli, a ja odetchnąłem z ulgą. W końcu zobaczę się z moją ślicznotką i zrobię jej niespodziankę. Wychodząc z pomieszczenia spotkałem Selene
-Hej Jay.-powiedziała z uśmiechem
-Hej-odpowiedziałem i chciałem iść dalej, ale znów się odezwała
-Jesteś dziś może zajęty?-spytała krzyżując nogi i chowając ręce za siebie. Wyglądała na lekko zawstydzoną.
-Dzisiaj...-przeciągnąłem i podrapałem się po karku.-Taak... to znaczy idę z...-przerwałem, bo nie mogłem jej przecież powiedzieć, że z Meg.- Kolegami gdzieś... chyba robią jakąś niespodziankę i nie chcą powiedzieć gdzie...-skłamałem i źle się z tym czuję.
-Aha... no dobra...-powiedziała i chciałem odejść, ale znów mnie zatrzymała- A mógłbyś mi pomóc?-śpieszyłem się, ale chyba 5 min mnie nie zbawi.
-W czym?-spytałem
-Muszę zanieść kilka rzeczy do magazynu, ale te pudła są ciężkie i potrzebuję czyjejś pomocy..
-Pewnie, gdzie one są?
-Co?-spytała, jakby nie wiedziała o co mi chodzi
-No... pudła..-powiedziałem
-Aa... tam..-pokazała na schowek.
     Przeniosłem już kilka pudełek i zostało mi tylko jedno. Podniosłem i ruszyłem w stronę magazynu. Selena szła za mną z jednym mniejszym pudełkiem. Gdy weszliśmy do środka drzwi się zatrzasnęły.
Próbowałem otworzyć, ale ten magazyn można było tylko otworzyć od zewnątrz. Nie wiedziałem co zrobić.
Musiałem się stamtąd wydostać.
                                    ***************
(oczami Megan)
Justina wciąż nie było. Minęło już kilka godzin, a żadne zebranie tak długo nie trwa. Postanowiłam go poszukać. Wzięłam kule i spokojnym krokiem ruszyłam w stronę pokoju, gdzie miało być zebranie. Nikogo tam nie było oprócz pani sprzątaczki.
-W czymś pomóc?-spytała kobieta.
-Yyy... szukam... Pana Justina Biebera...-powiedziałam chwiejnym głosem.-zebranie się skończyło?-spytałam szybko.
-Tak... już jakieś 2 godziny temu. A pana Biebera widziałam jak pomagał nosić pudła panience Gomez.-powiedziała staruszka, a mnie nagle serce stanęło w gardle.
-A wie pani gdzie je nosił?-spytałam cichutko nie chcąc wybuchnąć złością.
-Do magazynu.. tak sądze..-powiedziała i znów przetarła żółtą ścierką stół.
    Bez słowa odeszłam i skierowałam się w stronę, gdzie powinien być Justin.  Chwilę się zastanawiałam czy otworzyć te drzwi, ale wzięłam głęboki wdech i delikatnie złapałam za klamkę.

4 komentarze:

  1. Jeej, a mogło być tak pięknie...

    OdpowiedzUsuń
  2. boskiee czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. oo ranyy teraz to ja mam stresa ze Bieber bedzie się całować z Gomez
    oby niee oby niee xd

    OdpowiedzUsuń
  4. boskie jestem ciekawa co dalej ;**

    OdpowiedzUsuń