-No hej Jay.-powiedziała obracając mnie w swoją stronę.
-Co chciałaś?-spytałem łagodnie.
-Co do wczorajszego wieczoru..
-Nie ważne, to był błąd. Nie powinniśmy, nie powinienem był przychodzić.-dokończyłem próbując zakończyć temat i odejść.
-Nie sądzę, że to był błąd.-nagle powiedziała wciąż nie pozwalając mi odejść.
-Słuchaj Sel...
-Nikomu nie musimy o tym mówić. Lubię cię i to bardzo i po wczorajszym wieczorze...
-Proszę, przestań!-powiedziałem i poszedłem do sali.
Myślami znów byłem gdzie indziej. Wciąż myślałem:"Selena, Meg, Meg, Selena", ale wszyscy wiemy, że kocham Meg. Ona jest dla mnie najważniejsza. To co stało się wczoraj było błędem i nie powinno się wydarzyć. Muszę odizolować się od ciemnowłosej nauczycielki i skupić się na swoim związku.
Nie potrzebnie poszedłem do pokoju Sel. Teraz chce tylko wrócić do pokoju i przytulić moją ukochaną. Chce zapomnieć o kłopotach i przykrościach, i skupić się na pozytywach, czyli Meg. Ona sprawia, że się uśmiecham i mam ochotę codziennie wstawać z łóżka. Wcześniej robiłem to z przyzwyczajenia, a teraz, gdy ona jest obok, wstaje dla przyjemności, by znów zobaczyć jej uśmiech.
*****
(oczami Megan)
I co ja mam ze sobą zrobić? Mam się nudzić? Przez tą nogę nie mogę robić tego co kocham-tańczyć.
Tak mi tego brakuje. Nagle ktoś otworzył drzwi, przestraszyłam się i podskoczyłam. Wzięłam głęboki wdech i po zobaczeniu Lisy odrazy z ulgą wypuściłam powietrze.
-Co ty tutaj robisz?-spytałam podnosząc głos.
-Przyszłam cię odwiedzić i przekazać wiadomość od twojego ukochanego.-powiedziała i położyła ręce na biodrach.
-Jaką?-spytałam łagodniej, czekając by kontynuowała
-Martwi się o ciebie, mówi, że cie kocha i chce żebyś do niego napisała sms, że wszystko w porządku, bo odchodzi od zmysłów.-powiedziała na jednym wdechu
-Podasz mi telefon?-spytałam pokazując na stolik.
-jasne.-odpowiedziała i szybkim ruchem podała mi telefon- A jak się czujesz?-spytała siadając koło mnie.
-Dobrze, już lepiej.-powiedziałam pisząc z skupieniem wiadomość do szatyna
-A...-przerwała nie wiedząc czy może mówić dalej, po chwili kontynuowała-A jak to się stało, że..... masz w nogę w gipsie?-spytała pokazując na miejsce złamania.
-Biegłam korytarzem i się potknęłam. Upadłam i złamałam nogę.-powiedziałam ogólnie nie chcą znów wracać do tamtego wieczoru i opowiadać jej wszystkiego.
-Aha...-chyba uwierzyła, bo nie zadawała więcej pytań.- Zrobić coś dla ciebie?-spytała zmieniając temat.
-Mam ochotę stąd wyjść.-powiedziałam z oburzeniem.
-To chodźmy.-powiedziała podając mi kule.
-Ale...
-Ale, co? Daj spokój, choć.-powiedziała i pomogła mi wstać
Wyszłyśmy z pokoju i powolnym krokiem skierowaliśmy się w stronę sali Justina. Przez lekko otwarte drzwi widziałam, jak tańczy. On tyle pasji i miłości wkłada w każdy ruch. To naprawdę wspaniały tancerz i mimo tego co myślałam o nim na początku, to wiem, że inni powinni się od niego uczyć.
-Co tutaj robimy?-spytałam zaciekawiona.-Dlaczego się tu zatrzymaliśmy?
-On za tobą tęskni i nie może się skupić, więc przyprowadziłam cię do niego.-powiedziała zadowolona z siebie.
-Tak, ale...
-Spokojnie, możemy wejść. To są zajęcia otwarte, czyli każdy może przyjść pooglądać.-powiedziała i otworzyła szerzej drzwi.
Weszliśmy do sali, a oczy wszystkich tancerzy wylądowały na mnie. Justin nie widział co powiedzieć. Nagle zapomniał wszystkich kroków i stanął w miejscu nie odrywając ode mnie wzroku.
-Ćwiczcie dalej.-krzyknął do reszty i podszedł do mnie.-Hej skarbie.-wyszeptał tak bym tylko ja to usłyszała
-Hej, nie przeszkadzam?-spytałam patrząc mu w oczy
-Oczywiście, że nie.-odpowiedział i chciał mnie przytulić, ale go odepchnęłam.
-Justin, nie tutaj.-powiedziałam rozglądając się po sali czy nikt nie widział
-A, tak, przeprasza, zapomniałem.-powiedział i podrapał się po karku.-Stęskniłem się.-wyszeptał
-Ja też, ale wracaj do zajęć.-powiedziałam i popchnęłam go, aby wrócił na swoje miejsce.
Usiadłam na krześle i wpatrywałam się w Justina. Tym razem był uśmiechnięty i pełen energii. Wciąż na mnie zerkał, a uśmiech nie schodził mu z twarzy. Przez kilka minut nie odrywałam od niego wzroku, ale po chwili poczułam, że ktoś i mnie obserwuje. To była Selena. Stała w roku i mrużyła oczy. Wyglądało to jakby chciała mnie zabić. Próbując nie zwracać na nią uwagi wróciłam do poprzedniej czynności, czyli wpatrywania się w mojego chłopaka.
Po zajęciach Justin po raz ostatni się uśmiechnął i pokazał, żebym na niego zaczekała. Tak zrobiłam, czekałam w tym samym miejscu gdzie siedziałam przez cały czas. Zauważyłam, że gdy wszyscy wyszli z sali, Selena zaczęła dumnie iść w moją stronę, wciąż na twarzy mając zabójczą minę.
-Co ty tutaj robisz?-spytałam podnosząc głos.
-Przyszłam cię odwiedzić i przekazać wiadomość od twojego ukochanego.-powiedziała i położyła ręce na biodrach.
-Jaką?-spytałam łagodniej, czekając by kontynuowała
-Martwi się o ciebie, mówi, że cie kocha i chce żebyś do niego napisała sms, że wszystko w porządku, bo odchodzi od zmysłów.-powiedziała na jednym wdechu
-Podasz mi telefon?-spytałam pokazując na stolik.
-jasne.-odpowiedziała i szybkim ruchem podała mi telefon- A jak się czujesz?-spytała siadając koło mnie.
-Dobrze, już lepiej.-powiedziałam pisząc z skupieniem wiadomość do szatyna
-A...-przerwała nie wiedząc czy może mówić dalej, po chwili kontynuowała-A jak to się stało, że..... masz w nogę w gipsie?-spytała pokazując na miejsce złamania.
-Biegłam korytarzem i się potknęłam. Upadłam i złamałam nogę.-powiedziałam ogólnie nie chcą znów wracać do tamtego wieczoru i opowiadać jej wszystkiego.
-Aha...-chyba uwierzyła, bo nie zadawała więcej pytań.- Zrobić coś dla ciebie?-spytała zmieniając temat.
-Mam ochotę stąd wyjść.-powiedziałam z oburzeniem.
-To chodźmy.-powiedziała podając mi kule.
-Ale...
-Ale, co? Daj spokój, choć.-powiedziała i pomogła mi wstać
Wyszłyśmy z pokoju i powolnym krokiem skierowaliśmy się w stronę sali Justina. Przez lekko otwarte drzwi widziałam, jak tańczy. On tyle pasji i miłości wkłada w każdy ruch. To naprawdę wspaniały tancerz i mimo tego co myślałam o nim na początku, to wiem, że inni powinni się od niego uczyć.
-Co tutaj robimy?-spytałam zaciekawiona.-Dlaczego się tu zatrzymaliśmy?
-On za tobą tęskni i nie może się skupić, więc przyprowadziłam cię do niego.-powiedziała zadowolona z siebie.
-Tak, ale...
-Spokojnie, możemy wejść. To są zajęcia otwarte, czyli każdy może przyjść pooglądać.-powiedziała i otworzyła szerzej drzwi.
Weszliśmy do sali, a oczy wszystkich tancerzy wylądowały na mnie. Justin nie widział co powiedzieć. Nagle zapomniał wszystkich kroków i stanął w miejscu nie odrywając ode mnie wzroku.
-Ćwiczcie dalej.-krzyknął do reszty i podszedł do mnie.-Hej skarbie.-wyszeptał tak bym tylko ja to usłyszała
-Hej, nie przeszkadzam?-spytałam patrząc mu w oczy
-Oczywiście, że nie.-odpowiedział i chciał mnie przytulić, ale go odepchnęłam.
-Justin, nie tutaj.-powiedziałam rozglądając się po sali czy nikt nie widział
-A, tak, przeprasza, zapomniałem.-powiedział i podrapał się po karku.-Stęskniłem się.-wyszeptał
-Ja też, ale wracaj do zajęć.-powiedziałam i popchnęłam go, aby wrócił na swoje miejsce.
Usiadłam na krześle i wpatrywałam się w Justina. Tym razem był uśmiechnięty i pełen energii. Wciąż na mnie zerkał, a uśmiech nie schodził mu z twarzy. Przez kilka minut nie odrywałam od niego wzroku, ale po chwili poczułam, że ktoś i mnie obserwuje. To była Selena. Stała w roku i mrużyła oczy. Wyglądało to jakby chciała mnie zabić. Próbując nie zwracać na nią uwagi wróciłam do poprzedniej czynności, czyli wpatrywania się w mojego chłopaka.
Po zajęciach Justin po raz ostatni się uśmiechnął i pokazał, żebym na niego zaczekała. Tak zrobiłam, czekałam w tym samym miejscu gdzie siedziałam przez cały czas. Zauważyłam, że gdy wszyscy wyszli z sali, Selena zaczęła dumnie iść w moją stronę, wciąż na twarzy mając zabójczą minę.
uuu... troszkę się dziejeee ;)
OdpowiedzUsuńjejj... Czekam na kolejnyy *.*
OdpowiedzUsuńCiekawe co wydarzy się dalejj ;3 Czekam z niecierpliwością <33
OdpowiedzUsuńsuper :) czekam na kolejny <#
OdpowiedzUsuńboskie ;P i bardzo ciekawe czekam na następne <3333
OdpowiedzUsuńboskie czekam na next :)))
OdpowiedzUsuńdawaj dalej! ;-)
OdpowiedzUsuń