Translate

piątek, 12 kwietnia 2013

Rozdział 22

        Obudził mnie okropny ból w kostce. Czułam się fatalnie, gardło, głowa, noga, wszystko mnie bolało. Nagle ktoś poszedł do mnie i położył swoją rękę na moich plecach.
-Wszystko w porządku?-usłyszałam znajomy mi głos i otworzyłam szeroko oczy.
-Tak, nie, nie wiem, wszystko mnie boli, ale....-przerwałam rozglądając się po pokoju.-co ja tutaj robię?-spytałam zdezorientowana.
-Znalazłem cię na korytarzu całą we łzach, więc przyniosłem cię tutaj.-powiedział szatyn
-Ja... ja muszę iść.-przypominając sobie wczorajsze zdarzenia, chciałam jak najszybciej stamtąd wyjść.
-Ale...-nie dokończył, bo gdy spróbowałam stanąć na nogi upadłam, a noga znów zaczęła boleć.-Skarbie nic ci nie jest?-spytał kładąc mnie na łóżku.
-Nic, zostaw mnie.-powiedziałam zła na niego.
-Co się dzieje? Co zrobiłem?-spytał zdezorientowany
-Ty...aaałł!-krzyknęłam gdy kostka zakuła jeszcze mocniej.
-Lekarz musi to zobaczyć. Poczekaj.-powiedział i wyszedł.
    Nie wiedziałam, gdzie poszedł i po co wyszedł, ale gdy nie było go w pokoju mogłam spokojnie pomyśleć nad tym co wczoraj widziałam i czy powiedzieć o tym Justinowi. Miałam mętlik w głowie i nie wiedziałam co zrobić. Nagle drzwi się otworzyły, a do pokoju wbiegł Justin i jakiś mężczyzna.
-Tutaj panie Brown.-powiedział Justin i pokazał na mnie.
-Dziękuję.-powiedział i podszedł do mnie bliżej.- Jak masz na imię?-spytał patrząc w moje przestraszone oczy
-M-Megan.-wyjąkałam
-Nie bój się, to lekarz, on ci pomoże.-uspokajał mnie Justin siadając obok mnie.
-Zobaczmy...-powiedział mężczyzna lekko dotykając mojej nogi.
-Ałł!-krzyknęłam, a na moim policzku pojawiła się łza.
-Spokojnie..-powiedział szatyn i objął mnie swoją ręką.
-Złamana.-powiedział lekarz szukając czegoś w swojej walizce.-Jak to się stało?-spytał z zaciekawieniem.
-Ja... ja biegłam korytarzem i płakałam. Potknęłam się i upadłam, a moja noga nagle zaczęła boleć.-wytłumaczyłam nie patrząc na Justina, bo wiedziałam, że on właśnie na mnie patrzy.
-Aha...-powiedział mężczyzna w okularach i wyciągnął bandaż.-Zawinę ci nogę bandażem, ale najlepiej by było gdybyś pojechała do szpitala, gdzie założą ci gips.
-Dob...
-Zawiozę ją zaraz gdy pan skończy.-przerwał mi Justin i przytulił mnie mocniej.
-A.... A jak to się stało, że ta uczennica jest u pana, panie Bieber?-spytał z zaciekawieniem lekarz.
-Ona.... ja... znalazłem ją na korytarzu i przyniosłem do siebie. Było późno, ona spała, więc nie chciałem jej budzić. Rano obudziła się z bólem, więc pana wezwałem.-wytłumaczył szatyn przegryzając wnętrze policzka
-Aha...-wzdychając głośno dodał.-Skończyłem, a ty młoda damo.-spojrzał się na mnie i pokazał palcem.-Zero tańczenia i biegania po korytarzu.-uśmiechnął się lekko.-Zdrowiej szybko i miłego dnia.-powiedział i wyszedł.
-Chodź.-powiedział Justin, stając przede mną podał mi rękę.
-Ale gdzie?-spytałam zdziwiona
-Do szpitala, trzeba to opatrzyć.-powiedział
-Dobrze, ale nie mogę chodzić.-powiedziałam jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie.
-Wiem, dlatego cię zaniosę.-powiedział i schylił się by mnie podnieść.
      Owinęłam ręce wokół jego szyi i wtuliłam się w jego tors. Nie patrząc na niego wiedziałam, że w tym momencie się cwaniacko uśmiechnął. Zamknął za sobą drzwi i bez żadnych rozmów kierowaliśmy się w stronę parkingu. Dziwiłam się, że się jeszcze nie zmęczył. Byłam ciężka, a do samochodu trochę drogi było.
Lekko się schylił nie puszczając mnie otworzył drzwi od samochodu i położył mnie na siedzeniu.
-Dzięki.-wyszeptałam, a on zamknął z uśmiechem drzwi i wsiadł na miejsce kierowcy.
    Nie patrząc na niego wciąż po głowie chodziły mi myśli z wczorajszego wieczoru. Odwróciłam głowę w stronę okna i przez całą drogę wpatrywałam się w mijane przez nas miejsca. Justin też nic nie mówił, ale wiedziałam, że się martwił, bo chwilami głośno oddychał i czułam jego wzrok na sobie.
Zaparkował z tyłu, tak by żaden paparazzi nie dopadł nas, albo jakieś fanki nie zaczęły szaleć. Wyciągnął mnie z samochodu i wszedł tylnym wejście. Rozejrzał się po korytarzu i dostrzegł jednego lekarza.
-Doktorze.-krzyknął
-Tak?-spytał podchodząc do nas z lekkim szokiem
-Ona potrzebuje pomocy. Proszę się nią zająć.-powiedział zmartwiony Bieber.
-Dobrze, proszę tenty.-powiedział lekarz pokazując na jedną z sal.
-Wszystko będzie dobrze kochanie.-wyszeptał mi do ucha i położył na jednym z łóżek.
-A więc co się stało?-spytał lekarz siadając koło mnie.
-Złamałam nogę i lekarz, który opatrzył mnie powiedział, że mamy przyjechać tutaj, by założyli mi gips.-odpowiedziałam na jednym wdechu.
-Dobrze.-odpowiedział i poszedł po przyrządy
     Trochę bolało, ale gdy było po wszystkim poczułam ulgę. Justin przez cały czas trzymał mnie za rękę i chyba był bardziej przestraszony ode mnie. Lekarz podał mi kule i podziękował, a następnie wyszedł zostawiając nas samych.
-Pomóc ci?-spytał zmartwiony
-Nie. Dam radę-powiedziałam podnosząc lekko głos.
    Odsunął się o krok i podniósł ręce. Gdy koło niego przeszłam szedł za mną patrząc czy wszystko w porządku. Pilnował bym nie upadła. Wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy.
-Wszystko w porządku kochanie?-spytał wpatrzony w drogę.
-Tak.-odpowiedziałam, a raczej odpyskowałam w ogóle na niego nie patrząc.
-Widzę, że coś cie gryzie, możesz mi powiedzieć.-powiedział przeczesując ręką swoje włosy.
-Mówię, że to nic takiego!-krzyknęłam i nastała chwila ciszy.-Jestem zmęczona, chce wrócić do pokoju.-powiedziałam zniżając ton.
    Justin wjechał na parking i zaparkował tam gdzie wcześniej. Wysiadł z auta, po czym pomógł zrobić mi to samo. Ruszyłam w stronę pokoju, ale po chwili zatrzymałam się przed pokojem Justina. Byłam na niego zła, ale było bardzo wcześnie rano, a nie miałam kluczy. Lisa zabiłaby mnie za to, ze ją obudziłam i jeszcze zaczęłaby się zamartwiać co mi się stało.Nie chciałam kolejnych pytań, więc postanowiłam zostać u Justina.
Weszliśmy do środka, a ja bez słowa usiadłam na łóżku. Szatyn bez żadnych emocji na twarzy odłożył kluczyki i wszedł do łazienki. Chyba był na mnie zły, ale gdyby wiedział co myślę to wtedy zrozumiałby dlaczego go tak traktuje. Usłyszałam jak wchodzi pod prysznic, więc ściągnęłam zbędne rzeczy i w samej bieliźnie położyłam się spać.

6 komentarzy:

  1. boskie jak zawsze hehe <3333 czekam na kolejny <333

    OdpowiedzUsuń
  2. boskieeeeeee czekam na kolejny <3333

    OdpowiedzUsuń
  3. jaaa boskie kocham go <3
    czekam na następny rozdziałek ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. jeej... Kocham <3 czekam na next ;d

    OdpowiedzUsuń
  5. zajebistee czekam na kolejny <3333

    OdpowiedzUsuń
  6. czekam na następny ;3

    a rozdział boski jak każdy <3

    OdpowiedzUsuń