Translate

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Rozdział 20

    Nie wiedziałam co powiedzieć czy zrobić. Czekałam na jej reakcje, bo gdybym się odezwała, pewnie bym nie wytrzymała. 
-Ty jesteś Megan, prawda?-spytała piskliwym głosikiem
-Yhmm... tak.-odpowiedziałam próbując się opanować.
-Świetnie tańczysz.-powiedziała i chciała dotknąć mojego ramienia, ale się gwałtownie odsunęłam.
-Dzięki.-grzecznie odpowiedziałam i chwyciłam za torbę, kierując się w stronę wyjścia.
-Pomożesz mi?-krzyknęła za mną.
-W czym?-spytałam się ze zdziwieniem
-Potrzebuję pomocy w układzie. Zanim zastąpię waszego trenera chcę znać układy, by być na bieżąco.-przechyliłam głowę i nie wiedziałam co powiedzieć. Ta laska próbowała odbić mi faceta, a ja miałam jej jeszcze pomagać? No chyba nie... Nie chciałam być wredna, żeby czegoś nie podejrzewała, więc musiałam trochę pozmyślać.
-Wybacz, ale nie mogę.
-Czemu?-spytała, co mnie bardzo zdenerwowało i miałam ochotę jej przyłożyć.
-Mam sporo na głowie i nie mam zbytnio czasu. Może ktoś inny z mojej grupy ci..., przepraszam PANI pomoże.-odpowiedziałam próbując uspokoić głos
-Aha, szkoda.- pokiwałam głową i podeszłam do drzwi.- Jesteś świetną tancerką, mogłabyś zajść daleko. Mogłabym ci w tym pomóc, jeśli ty pomożesz mi.- powiedziała
   Czy ona próbuję mną manipulować? Chyba tak.... Bez niej też mi się uda, a może nawet i więcej. Nic nie odpowiedziałam, tylko wyszłam zamykając za sobą drzwi. 
Nagle ktoś złapał mnie w tali i odciągnął na bok, po czym połączył nasze usta. Od razu wyczułam, że to Justin, więc go odepchnęłam
-Co się stało?-spytał zdziwiony.
-Nic, mam zły dzień. Nie chce o tym gadać.-powiedziałam i odeszłam.
    Myślałam, że za mną pójdzie, że powalczy, bym mu powiedziała co mnie gryzie, ale nie podszedł. Po kilku krokach odwróciłam się i zobaczyłam jak gawędzi z SELENOM. Znów oczy wypełniły mi się łzami. Widziałam jak się śmieją i nawzajem flirtują. Justin pewnie cieszył się, że przynajmniej przy niej nie musi się ukrywać. To bardzo mnie zabolało, gdy na nich patrzyłam. Szybko się odwróciłam i poszłam do pokoju.
Lisy nie było, Michaela nie było, nie miałam nikogo, kto teraz mógłby mnie przytulić i powiedzieć, że wszystko będzie dobrze. Położyłam się na łóżku i płakałam. Próbowałam się uspokoić, ale łzy nadal leciały. Nie wiem kiedy, ale zasnęłam. 
   Obudziłam się we łzach, a za oknem było już ciemno. Ominęłam trening i spałam chyba pół dnia.  Nadal byłam wyczerpana, ale musiałam wstać i się ogarnąć. Nagle ktoś wszedł do pokoju, szybko wytarłam łzy i uśmiechnęłam się by nikt nic nie podejrzewał. Nie udało mi się to, bo gdy tylko Lisa na mnie spojrzała znów się rozpłakałam, a ona zdziwiona nie wiedziała o co chodzi.
-Co ci jest maleńka?-spytała mocno mnie przytulając
-Justin..-wyszlochałam
-Słyszałam co się stało rano, Michael mi powiedział, ale myśleliśmy, że już jest okej.-powiedziała wycierając kciukiem moje łzy z policzka.
-Bo było, ale znowu ich widziałam. Po zajęciach wyszłam i tak jakby pokłóciłam się z nim. Myślałam, że za mną pobiegnie i spyta co się stało, ale tego nie zrobił, bo był zajęty Selenom.-powiedziałam na jednym wdechu i znów zaczęłam szlochać.
-Słyszałam, że to będzie nowa nauczycielka.
-Tak, i to moja. A najgorsze jest to, że nikt o mnie i Justinie nie wie, przez co ta dziewczyna wciąż się koło niego kręci. On chyba jest szczęśliwy, że chociaż przy niej nie musi się ukrywać.-i w końcu to z siebie wyrzuciłam, a łzy zaczęły lać się z moich oczu jeszcze mocniej.
-Szzz... cicho. Nie płacz. Na pewno tak nie jest. On cię kocha, a ty jego. Przetrwaliście tak długo, to i to przetrwacie.-powiedziała pocieszająco.
-Ale....
-Żadnych"ale". Idź z nim porozmawiaj i powiedz co widziałaś, co o tym myślisz i jak się z tym czujesz. 
-Może masz racje.-powiedziałam i poszłam do łazienki.
     Chciałam się najpierw odświeżyć i uspokoić zanim do niego pójdę. Wzięłam gorący prysznic, co pozwoliło mi pomyśleć nad tym co powiem Justinowi. Ubrałam luźny dres i weszłam do pokoju.
-Ślicznie wyglądasz.-powiedziała Lisa.
-Daj spokój, tylko coś na siebie narzuciłam -powiedziałam lekko się czerwieniąc.
-Hahaha..., ale i tak pięknie wyglądasz. Teraz idź do niego i rzuć się mu do...
-Nie kończ..-powiedziałam z uśmiechem na twarzy
-Chciałam powiedzieć do ust.-przymrużyłam oczy i uczesałam włosy w kok. Jeszcze raz wzięłam głęboki oddech i wyszłam z pokoju. 
        Poszłam do pokoju Justina, ale nikogo tam nie było. Zdziwiło mnie to, bo było już późno i powinien już być u siebie. Pomyślałam, że pewnie siedzi na sali i ćwiczy nowy układ, więc poszłam ciemnym korytarzem w stronę sali. Z daleka usłyszałam śmiech Seleny. Ciśnienie mi się podniosło, ale chciałam teraz znaleźć Justina i nie myśleć już o niej. Nagle odezwał się szatyn. Szczęka mi opadła, bo głosy dochodziły z tego samego pomieszczenia, co śmiech barbie. Bałam się podejść, ale musiałam być pewna. 
Lekko odchyliłam drzwi i moje oczy nagle się zaszkliły.

11 komentarzy:

  1. boskie wkręciło mnie ciekawe o co chodzi z tą Selena i Justinem biedna Meg najbardziej to mi jej szkoda bo ja też bym była zazdrosna jakbym była w takiej sytuacji jak ona

    czekam na kolejny rozdział <333

    OdpowiedzUsuń
  2. jejkuu... biednaa... mam nadzieję , że wszystko sie ułoży, a Justin nie okaże się ....´dupkiem´ i jej nie skrzywdzi... Oczywiście z niecierpliwiścią czekam na kolejny ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. boskiee czekam na kolejny <333

    OdpowiedzUsuń
  4. japie... masakra ;oo
    czekam na kolejny ...

    OdpowiedzUsuń
  5. jaaa... teraz się dzieje zazdrość ...
    czekam na następny ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. niee na prawdę kocham ten blog piszesz go zajebiście i czekam na nastepny rozdział <33

    OdpowiedzUsuń
  7. zajebiste <3333 forever ;3

    OdpowiedzUsuń
  8. uwielbiam <333 hii... zazdrosna :3

    OdpowiedzUsuń
  9. super czekam niecierpliwie na kolejny ;)

    <3JB love<3

    OdpowiedzUsuń