(Miesiąc później)
Obudziłam się w łóżku Justina. On jeszcze spał, więc miałam czas pomyśleć. Od jakiegoś miesiąca spotykamy się ze sobą potajemnie. Wie o nas tylko Lisa i Michael. Oni tak pomagają nam przejść przez to wszystko. Mówiąc "wszystko" mam namyśli kłótnie, spowodowane ciągłym ukrywaniem się przed innymi i akcjami zazdrości Justina. On już ma dosyć tego, że nie może o nas nikomu powiedzieć, czasami, gdy widzi koło mnie chłopaka, który ewidentne ze mną flirtuje, traci kontrolę i ma ochotę wykrzyczeć, że jestem jego. Trochę mnie tym denerwuje, ale też rozumiem go. Kocham go i to bardzo, ale nie możemy tego zrobić. On nadal jest nauczycielem, a ja staram się o stypendium.
-O czym myślisz?-wyrwałam się ze swoich myśli i spojrzałam na niego.
-O niczym.-odpowiedziałam próbując zatuszować moje zmartwienia.
-Przecież widzę, że coś cię gryzie.-przysunął mnie do siebie i pocałował moją szyję.-Powiedz mi, proszę.-wyszeptał do ucha
-Wiem, że wczoraj o tym rozmawialiśmy, ale....
-A ty znowu o tym? Mam dosyć tych kłótni.-powiedział lekko zdenerwowany.
-Ja też, dlatego zastanawiałam się jak to rozwiązać.-Wtuliłam się w niego i kontynuowałam.-Wiesz, że cie kocham, prawda? Na prawdę chcę powiedzieć o nas wszystkim, ale wiesz, że się staram o stypendium. To dla mnie ważne.
-Wiem.-powiedział całując mnie w głowę -Ale zżera mnie zazdrość, gdy widzę tych kolesi napalających się na ciebie. Wiem o czym myślą i...
-Ale ja jestem twoja i nie powinieneś się nimi przejmować. Ile razy mam ci powtarzać, że oni mnie nie interesują. Myślisz, że gdybym chciała kogoś innego, to pchałabym się w ten nasz "ukryty związek". Kocham cię i zrozum w końcu, że nigdzie się nie wybieram.
-Też cię kocham.-odpowiedział i przytulił mnie mocniej.
Chwilę tak leżeliśmy, ale za niedługo miałam zajęcia, więc musiałam się przygotować. Wstałam i ruszyłam w stronę łazienki. Przed wejściem odwróciłam się uwodzicielsko w stronę Justina, a on oblizał usta i prześledził mnie wzrokiem od góry do dołu. Cwaniacko się uśmiechnęłam i weszłam do łazienki.
Odkręciłam wodę i odetchnęłam. Jego prysznic był o wiele lepszy od mojego. Był o wiele większy i bardziej odnowiony. Umyłam się, owinęłam ręcznikiem swoje ciało, a drugim wytarłam włosy. Wyszłam z łazienki, a Justina nie było w łóżku. Zaczęłam się rozglądać, ale nigdzie go nie było. Na stoliku obok łóżka leżała kartka "Przepraszam, że się nie pożegnałem, musiałem coś załatwić. Kocham cię Justin. Ps. klucze zostaw w schowku." Uśmiechnęłam się, gdy zobaczyłam jak ładnie napisał "Kocham cię". Często mi to mówił, ale gdy to widziałam to aż miałam motylki w brzuchu. Złapałam za ciuchy, które po kilku spotkaniach, po prostu tu zostały i poszłam się przebrać. Przeczesałam i wysuszyłam włosy, po czym wyszłam z pokoju. Rozejrzałam się czy nikogo nie ma na korytarzu, szybko zakluczyłam drzwi i schowałam klucz do dziury w ścianie obok drzwi.
Musiałam jeszcze pójść do siebie po moją torbą, więc przeszłam kawałek korytarzem i otworzyłam drzwi.
Lisa jak zwykle jeszcze spała, więc tylko spakowałam się, zarzuciłam torbą na lewe ramię i wyszłam po cichu z pokoju.
Nagle w oddali usłyszałam śmiech jakieś dziewczyny, gdy wyszłam zza rogu zobaczyłam ją z Justinem. Flirtowała z nim, a on nic z tym nie robił. Otworzyłam aż buzię widząc jak swoim chudym paluchem jeździ po jego klatce piersiowej. Nie mogłam na to patrzeć i odeszłam. Poszłam inną drogą, tak by mnie nie zauważyli. Miałam łzy w oczach i odechciało mi się iść na zajęcia. Stanęłam obok sali, a po moim policzku spłynęła zła. Nagle poczułam czyjąś rękę na moim ramieniu, szybko przetarłam polik i odwróciłam się. To był Michael.
-Wszystko w porządku?-spytał patrząc mi prosto w oczy.
-Tak, coś mi wpadło do oka.-odpowiedziałam i lekko się uśmiechnęłam
-Daj spokój, mnie nie oszukasz.-odpowiedział, a po moim policzku spłynęła kolejna łza.
-No, bo widziałam Justina z jakąś dziewczyną. Ona flirtowała z nim, a on nic z tym nie zrobił.
-A rozmawiałaś z nim o tym?
-Wczoraj pokłóciliśmy się nawet o to, że on jest zazdrosny, gdy widzi jak faceci na mnie patrzą, a co ja mam powiedzieć? Ja przynajmniej ignoruję albo odrzucam zaczepki kolesi, a on jeszcze się do niej uwodzicielsko uśmiechał.-gdy to powiedziałam łzy zaczęły mi lecieć strumieniami.
-Nie płacz. Nie wiesz dokładnie co się wydarzyło. Porozmawiaj z nim o tym. On cię kocha i nie zdradziłby cię.
-Ostatnio często się kłócimy, a dzisiaj rano zostawił kartkę z napisem, że musi coś załatwić, a gdy szłam korytarzem to widziałam, co było takie ważne.-Ze wściekłością w oczach spojrzałam na Michaela, a on mnie przytulił.
-Wszystko będzie dobrze, zobaczysz. Nie płacz.
Tego mi brakowało, kogoś kto by mnie przytulił i powiedział, że wszystko się ułoży. Musiałam się w końcu wypłakać. Dużo przeszłam przez ostatni miesiąc, a teraz gdy zobaczyłam go z tą lalą, nie wytrzymałam i musiałam to z siebie wyrzucić.
Przetarłam oczy i powoli się uspokoiłam. Wzięłam głęboki oddech i uśmiechnęłam się, by znów się nie rozpłakać.
-Już dobrze?-spytał z lekkim uśmiechem Michael.
-Tak, dzięki. Tego mi było trzeba.-powiedziałam
-Moje ramię jest zawsze do dyspozycji. Można się wypłakać w każdej chwili.-powiedział żartobliwie, a ja zaczęłam się śmiać.
-Musimy iść na zajęcia, dziś ćwiczymy nasz numer.
-A tak, zapomniałem. To chodźmy.
Poszłam do przebieralni się przebrać, gdy byłam gotowa weszłam na salę i zaczęłam się rozciągać. Nagle do sali weszła ona. Uśmiechnięta od ucha do ucha przeszła przez salę i weszła do małego pokoiku na końcu sali.Zastanawiałam się skąd ta dziewczyna jest, bo nigdy jej nie widziałam w tej szkole. Miałam złe przeczucia. Po kilku minutach wyszła i stanęła koło lustra wpatrując się jak inni ćwiczą. Nie rozumiałam jej, ale mało mnie ona obchodziła, chciałam, żeby zniknęła i żeby nigdy nie wracała.
Do sali wszedł trener i stanął obok nieznajomej.
-Uwaga wszyscy.-powiedział trener, żebyśmy skupili na nim wzrok.-To jest Selena, będzie przyglądać się naszym treningom. Jest początkującą nauczycielką, więc przez kilka zajęć będzie obserwować, a potem przejmie moje obowiązki.
-A co z panem?-spytał jeden z uczniów
-Ja zostałem przeniesiony do innej szkoły. Mam uczyć uczniów do mistrzostw świata, więc będę musiał odejść.
-Niee..-odpowiedzieliśmy smutni równocześnie.
-Wiem.. rozumiem was, ale muszę. Mam nadzieję, że polubicie Selene i będziecie jej słuchać. To dobra tancerka i wiem, że dobrze was poprowadzi, ale musicie współpracować. Rozumiemy się?-na ostatnie słowa podniósł głos, aby nie pokazać swojej słabości i się nie rozpłakać.
-Tak trenerze.-Odpowiedzieliśmy równocześnie.
-Dobrze, więc tańczymy. Meg, Michael pokarzcie co umiecie.
Byłam tak zła, że ten układ był dla mnie pestką. Miał w sobie dużo agresji i emocji, co pasowało do mojego teraźniejszego humoru. Selena szeroko się uśmiechała i nie odrywała ode mnie wzroku, czułam to. Miałam ochotę podejść do niej i zmazać jej ten uśmieszek moją pięścią.
Po zajęciach poszłam do szatni się przebrać. Wszyscy wyszli, a ja jeszcze pakowałam rzeczy do torby. Nagle poczułam arbuzowy zapach perfum. Odwróciłam się i ją zobaczyłam. Moja twarz zrobiła się gorąca od przepełniającej mnie złości. Gdy tylko na nią patrzałam widziałam jak dotyka MOJEGO Justina.
i znowu boski rozdział *.* hehehehehe ;P czekam na kolejny <33333
OdpowiedzUsuńWięcej, więcej.. ♥♥♥
OdpowiedzUsuńZżera mnie ciekawość... ;p
Co dalej!?
hahahahahahah nie spodziewałam się w Twoim opowiadaniu Seleny xD Dawaj dalej ;)
OdpowiedzUsuńo kurde zajebiste nie spodziewałam się Selenki w opowiadaniu dajesz <3333333 czekam na następny rozdział <333
OdpowiedzUsuńBoskie <33 hahah Selena ciekawe co dalej będzie czekam na kolejny <33
OdpowiedzUsuńsuper. kiedy kolejne?
OdpowiedzUsuń